|
Blog wraz z treściami będącymi Jakiekolwiek korzystanie
|
Blog > Komentarze do wpisu
Niegrzeczne zakonniceNiedawno, w krótkim odstępie czasu, ukazały się dwie sesje fotograficzne, w których w głównych rolach wystąpiły panie w habitach, a właściwie role główne odegrały habity, bo to one były tu clou programu. Wykorzystywanie religii w handlu często ociera się o bluźnierstwo ale w takich przypadkach przeważnie nikt nie ma wątpliwości o co chodzi: tania sensacja = łatwy rozgłos = szybka reklama. Ale czy tylko? Czas przyjrzeć się zjawisku bliżej, bo zanosi się na to, że trend się utrzyma.
Sześć supermodelek (trzy białe i trzy czarne) - Naomi Campbell, Agyness Deyn, Jourdan Dunn, Natalia Vodianova, Amber Valletta i Oluchi Onweagba pojawiło się w 2008 r. na okładce tego samego numeru magazynu Pop. Zdjęcia zakonnic w różnych stylach zrobił Sebastian Faena. Efekt, to robiące wrażenie, ciekawe i kreatywne okładki, będące alternatywą do całej chmary sztampowych pism. Pozytywnie wyróżniają się na tle innych - i pewnie o to chodziło.
A tu edytorial z tego samego numeru magazynu:
Sebastian Faena niestety kontynuował swój romans z klasztornymi tematami dla magazynu Pop, ale kolejnym razem już nie wyszło tak dobrze. W sesji z 2008 r. pt. "Nun Head" wystąpiły modelki Angela Lindvall, Missy Rayder, Maryna Linchuk, Magdalena Frąckowiak, Jourdan Dunn i Guinvere Van Seenus i model Andres Segura. Intencje autora są aż nader wyraźne: za wszelką cena zaszokować, obrazić i troszeczkę sobie pobluźnić. Pójście po linii najmniejszego oporu sprawiło, że wyszło sztampowo i bez sensu. Ogranego pomysłu, wyeksploatowanego już na wszystkie sposoby, choćby przez różnej maści kapele metalowe, nie ratują nawet klimatyczne fotki.
Ostra sesja z nagością, wyuzdanymi pozami i seksem w różnych konfiguracjach na pierwszym planie, przywodzi na myśl kiepskie filmy erotyczne:
Magdalena Frąckowiak w 2011 roku postanowiła kontynuować wątek klasztorny i pojawiła się na okładce i w sesji magazynu Dansk. Mroczne zdjęcia ujawniają mroczne sekrety dziewczyny w habicie:
Sesja "The temptation of diamonds" to jedna z dwóch sesji, o których wspomniałam na początku, które skłoniły mnie do napisania tej notki. Zdjęcia ukazały się w noworocznym wydaniu francuskiego Vogue'a. Modelkę Larę Stone w roli zakonnicy sfotografował Cedric Buchet, a stylizację przygotowała sama Carine Roitfeld, redaktor naczelna magazynu.
Od razu napiszę, że sesja mi się bardzo podoba. Białe kornety przypominają popiersia manekinów w sklepach jubilerskich i stanowią piękne tło dla reklamowanej biżuterii. Poza tym ich sztywna, geometryczna forma nawiązuje do tzw. trendu architektonicznego w modzie. Ta zakonnica w różowym makijażu i z czaszkami voodoo w wydaniu Roitfeld przemawia do mnie.
Stylowa sesja z poczuciem humoru, bez zadęcia, wulgarności i dopisywania sztucznych ideologii:
Kolejna tegoroczna sesja to "Conversation with God" zrealizowana w bułgarskim klasztorze Grojenski. Autorem zdjęć jest Mariya Sabotinova, modelka to Gergana Arolska, która wystylizowana została przez Petara Georgieva. Mądrze wykonana, przemyślana sesja z pięknymi, nastrojowymi zdjęciami. Nie ma się do czego przyczepić, daję plusik.
Habitopodobne kreacje miały swoje wielkie wejście na ubiegłorocznych wiosennych pokazach, a jesienne kolekcje kontynuowały ten trend. Na zdjęciach projekty Fendi i Rue du Mail.
Pokaz Jeffreya Tana i jego kornety w stylu origami na Jakarta Fashion Week 2009/2010:
A poniżej kilka kwiatków z dziedziny reklamy, których twórcy pokusili się (to dobre słowo) o eksploatowanie tematu:
Historycznej już, kontrowersyjnej reklamy Benettona chyba przedstawiać nie trzeba, bo swego czasu było wokół niej sporo zamieszania:
Modelka (nomen omen) Maria Florencia Onori, w roli nagiej Marii Dziewicy na okładce meksykańskiego Playboya (2008 r.). Napis na okładce brzmi: Kochamy Cię Mario. Za swoją prowokację (okładka ukazała się na krótko przed coroczną pielgrzymką Meksykanów do ołtarza Dziewicy z Guadelupe) Playboy musiał się bardzo mocno tłumaczyć:
Wykorzystywanie religii a handlu często ociera się o bluźnierstwo ale przecież głownie o to właśnie chodzi. wtorek, 12 stycznia 2010, i-ra
TrackBack
|