DESIGN . SZTUKA . POPKULTURA

Blog wraz z treściami będącymi
jego elementami składowymi podlega ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego
i polskiego prawa autorskiego.

Jakiekolwiek korzystanie
z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie
o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej
zgody autora bloga, który z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania
takiej zgody.

Related Posts with Thumbnails

stat4u

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin

Blog > Komentarze do wpisu

Kult kiczu z Miami

 

 

Kicz pastelowych marynarek, tandeta plenerów i sztucznie nadmuchany patos większości dialogów generujących pseudogłębię. Do tego luksusowe posiadłości bossów narkotykowych, wypasione fury i blichtr basenowych przyjęć wypełnionych ekskluzywnymi prostytutkami. A w tym wszystkim dwaj niedogoleni, twardzi, prawi i nonszalanccy przystojniacy: biały były żołnierz z Wietnamu Sonny Crocket i czarny elegancik z policyjnej rodziny Ricardo Tubbs (widać zalążki politycznej poprawności kiełkowały już w latach 80-tych).

 

Brzmi koszmarnie? Możliwe, ale to tylko pozory. Z tak banalnie brzmiących elementów można bowiem ulepić serial, który nie tylko wejdzie do historii popkultury, ale będzie też niedoścignionym wzorem serialu sensacyjnego na wiele lat. Trzeba mieć tylko takiego twórcę jak Michael Mann, takiego odtwórcę roli głównej jak Don Johnson (dla niego była to rola życia) i... taką muzykę tworzącą klimat, który wwiercał się w bebechy i masakrował je od środka.

 

 

 

Gdyby nie muzyka, serial Miami Vice nie miałby takiej siły przebicia i mocy rażenia. Przez 5 sezonów zawierających w sumie 111 odcinków, na soundtracku przewinęły się utwory takich artystów jak Roger Daltrey, El Debarge, Duran Duran, Devo, Jackson Browne, Kate Bush, Meat Loaf, Phil Collins, Bryan Adams, Tina Turner, Peter Gabriel, ZZ Top, The Tubes, Dire Straits, Depeche Mode, The Hooters, Iron Maiden, The Alan Parsons Project, Godley & Creme, Corey Hart, Glenn Frey, U2, Frankie Goes to Hollywood, Foreigner, The Police, Red 7, Laura Branigan, Ted Nugent, Suicidal Tendencies, The Damned i Billy Idol.

Sporo artystów nawet wystąpiło w epizodycznych rolach w serialu. Byli to: Phil Collins, Miles Davis, The Power Station, Glenn Frey, Suicidal Tendencies, Willie Nelson, Ted Nugent, Frank Zappa, The Fat Boys i Sheena Easton. Same legendy muzyki i wschodzące gwiazdy, które poźniej sporo namieszały w muzycznym światku.

 

Ścieżka dźwiękowa z tego serialu to niesamowity zbiór utworów znamionujących tamte czasy i o żadnym z nich nie można powiedzieć, że był kiczem. Pamiętam, że kaseta z soundtrackiem z serialu była jedną z pierwszych jakie kupiłam po tym, kiedy jako dziecko dostałam magnetofon. Mogę śmiało powiedzieć, że te piosenki ukształtowały mój gust muzyczny na całe życie ...bo tego, że to jeden z najlepszych soundracków w historii światowej telewizji chyba dodawć nie muszę? ;)

Warto sobie czasem przypomnieć takie rzeczy, tak więc zapraszam na muzyczną ucztę.

 

 

Ikoniczna scena z pilotowego odcinka: Crockett i Tubbs jadą nocą przez Miami dopaść gangstera Calderone'a, Sonny w miedzyczasie dzwoni do swojej byłej żony (scena jak z filmu noir), a w tle Phil Collins z hitem "In the Air Tonight".

 

 

 

Kolejny pościg za Calderonem w odcinku ''Calderone's Return - Calderone's Demise'. W tle słychać piosenkę ''Voices'' zespołu Russ Ballard:

 

 

 

Miami pogrążone w mroku, ciemne interesy i ''Brothers in Arms'' Dire Straits. Baptism of fire (albo chrzest ognia jakby powiedział Sapkowski) czyli spotkanie ze starym, zmęczonym człowiekiem:

 

 

 

Chłopcy z posterunku w Miami mieli romantyczne dusze, więc w serialu nie mogło zabraknąć też scen z pięknymi kobietami. W tle Foreigner i "I want to know what love is":

 

 

 

..no, ale tak właściwie, to co miłość ma z tym wspólnego? Tina Turner ("Whats Love Got to do with") też zadaje sobie to pytanie.

 

 

 

Człowiek tak bardzo uwikłany w życie miasta (chociażby tak rozświetlonego neonami jak Miami) nie ma łatwego życia. Glenn Frey "You Belong To The City":

 

 

 

Końcową scenę ostatniego odcinka ilustruje "Tell Me" Terry'ego Katha:

 

sobota, 02 kwietnia 2011, i-ra

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Mika, *.ifmpan.poznan.pl
2011/06/17 11:44:06
Jak ja nie cierpiałam tego serialu.... aż dziw, nie lubiłam bohaterów, ich sposobu bycia, po prostu mnie odrzucało.
Nigdy nie moglam zrozumieć popularności tego serialu....
-
2011/06/17 16:57:15
Wymieniasz trzy elementy składowe by stworzyć serialowy hit.
1/wybitny reżyser
2/idealny aktor
3/perfekcyjna muzyka
Śmiem twierdzić ze to jedynie pobieżna analiza. Pobieżna z powodu reżysera. Michael Mann zawsze swoje dzieła ilustruje dopieszczoną muzyką. Wystarczy wspomnieć Crime Story, Last of the Mohicans, Heat, Łowca i wiele innych. On potrafi muzyką wręcz opowiadać swoje historie. Pisząc "Mann" nie musisz dodawać "klimatyczna muzyka". Ba, wsród znawców kina aż nie wypada.
-
2011/06/17 17:06:41
-
2012/10/05 18:07:46
redmitch@
Ten wpis to nie jest pobieżna analiza. Ba, powiem wiecej, to w wogóle nie jest analiza. Nie takie było założenie tej notki. Moje słowa, które raczyłeś skomentować, to tylko jedno krótkie zdanie wstępu do prezentacji muzyki, czyli głownego clue tego wpisu.

Szczerze mówiac to kompletnie nie rozumiem o co ci chodzi: chciałeś pokazac swoje uwielbienie dla Manna czy swoją wyższość jako znawcy kina? W jednym i drugim przypadku twoj komentarz do mojej notki pasuje jak pięść do nosa. Jest kompletnie oderwany od rzeczywistosci.