|
Blog wraz z treściami będącymi Jakiekolwiek korzystanie
|
Blog > Komentarze do wpisu
Everyone I love is deadPatrząc wstecz na historię telewizji i popkultury daje się zauważyć, że każda dekada, w stosunkowo przecież krótkich dziejach tego mariażu, dostaje od nich w prezencie jakieś fantastyczne dziecię, które staje się ikoną i zostaje otoczone kulturowym kultem. Lata 60-te wprowadziły Star-Treka, 70-te stworzyły Star Warsów, które później szturmem wkroczyły do telewizji, 80-te miały mistycznego "Robin Hooda", 90-te kosmiczne "Archiwum-X", pierwsza dekada lat dwutysięcznych - eee... yyy..., a obecna ma "Grę o tron."
Wychodzi na to, że każda dekada ma taką fantastykę na jaka zasługuje. To że fantastyka jest z jednym z najbardziej miarodajnych elementów określających epokę, w której powstaje i jest odzwierciedleniem rzeczywistości, to żadna tam nowość, ale przyglądając się "Grze o tron" warto zastanowić się nad naszymi czasami... ;)
George R.R. Martin to pisarz odważny, który wydaje się nie uznawać kompromisów i który chętnie zrywa ze schematami - dlatego też serial na podstawie jego powieści przynosi tak wiele emocji. Stworzone, przez twórców postaci (na czele z "głupim Nedem Starkiem") są uwikłane w wir wydarzeń, które trudno przewidzieć i które jeszcze trudniej zatrzymać. Serial jest ekscytujący i brawurowy. Humor przeplata się tu z seksem, polityka z prywatnymi animozjami, ludzka małośc ze szlachetnymi wartościami, realizm z mistyką... Dość szczegółowo poznajemy historie każdego z głównych bohaterów, rozumiemy więc co kryje się za ich decyzjami i wyborami, ale niespecjalnie przejmujemy się ich życiem wewnętrznym (trudno, taka już specyfika większości seriali). Świetny casting i dobre pióro Martina (chyba, bo do czytania pierwszego tomu sagi właśnie zasiadam, więc trudno mi się w tej chwili do tego odnieść - ale pewnie za jakiś czas nie omieszkam przynudzić tutaj recenzją) sprawia, że postaci są tak pełnokrwiste, że każda z nich - nawet ci najgorsi - fascynują swoja osobowością (ja kibicuję Jonowi Snowowi - tak, wiem... jestem przewidywalna). Mam tylko nadzieję, że pisarz nie uraczy mnie twistami, po których okaże się, że - tak jak w tytule notki - everyone I love is dead, a niestety po ostatnim odcinku nabieram co do tego jak najbardziej uzasadnionych podejrzeń...
Plakaty promujące serial też sa ciekawe i, zwłaszcza w połączeniu z taglinami, robią wrażenie:
czwartek, 16 czerwca 2011, i-ra
TrackBack
Komentarze
cedroo
2011/06/16 22:42:16
Eee tam, chyba zapomniałaś o Lostach.
2011/06/16 23:22:39
No to kontrowersyjne stwierdzenie, zwłaszcza w kontekście Gry o Tron. Już nawet jeżeli nie Lości, to było masę lepszych seriali fantastycznych. W tym przynajmniej jeden zahaczający o geniusz.
Nie chcę popadać w zbytnie Fanostwo, ale Gra o tron, gdyby nie przygotowała sobie gruntu serią kultowych powieści nie wiem czy by aż z takim odzewem się spotkała. Lost jako, że to oryginalny projekt było znacznie trudniej i tym samym pokonali znacznie dłuższą drogę, i tym samym Gra o tron może sobie o tym jedynie pomarzyć. 2011/06/16 23:56:15
No dobra przyznam sie, ze Lostów prawie nie znam (serial mnie w ogóle nie wciagnał i go nie sledzilam) wiec nie bede sie wymadrzac na ich temat - a moje stwierdzenie było troszke prowokacyjne ;)
A tak z ciekawosci, ktore seriale uwazasz za zahaczajace o geniusz? 2011/06/17 21:23:46
Wciągnęłam się w serial i uważam że jest genialny. Czytam też książkę i jest niesamowicie dobrze napisana! Zgadzam się, że dawno żaden wytwór filmowy nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia! :)
Gość: Ondraszek, 178.73.49.12*
2011/06/18 18:29:36
Nie bardzo rozumiem, dlaczego wciagasz Star Wars do telewizji. To NIGDY nie byl fenomen telewizyjny i nie zmienily tego nawet te nowe animowane popierdółki.
Gość: Marek, adhn64.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/06/18 20:26:21
Lata 90-te w fantastyce to Steampunk, lata 2000 to New Weird. To co jest przenoszone na ekran jest zwykle albo mocno spóźnione albo spłycone. W 2020 roku recenzenci będą się pewnie zachwycać ekranizacją "Dworca Perdido".
|