DESIGN . SZTUKA . POPKULTURA

Blog wraz z treściami będącymi
jego elementami składowymi podlega ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego
i polskiego prawa autorskiego.

Jakiekolwiek korzystanie
z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie
o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej
zgody autora bloga, który z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania
takiej zgody.

Related Posts with Thumbnails

stat4u

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin

Blog > Komentarze do wpisu

Kanada Über Alles

Kanadyjskie produkcje filmowe mają w sobie coś, co sprawia że wyróżniają się spośród innych. Do końca nie wiem na czym polega ich specyfika, ale faktem jest, że jeśli jakiś amerykański (w sensie kontynentu) serial lub film zaskoczy mnie pozytywnie, to zawsze okazuje się, że - jeśli nie jest on stricte kanadyjski, to przynajmniej wmieszani są w niego Kanadyjczycy (ostatnio pojawiło się sporo koprodukcji amerykańsko-kanadyjskich). Być może produkcje kanadyjskie tak pozytywnie działają tylko na mnie, bo jakoś dziwnie po drodze mi z wrażliwością tego narodu (kiedy jakiś czas temu robiłam sobie teoretyczny research gdzie najchętniej widziałbym się mieszkającą na emeryturze ;) to Toronto zajęło jedno z topowych miejsc) - nie wiem, w każdym razie, trzeba przyznać Kanadyjczykom, że w swoich filmach potrafią stworzyć niezapomniany, specyficzny klimat. Wystarczy tu choćby wspomnieć hitowy C.R.A.Z.Y. Jean-Marca Vallée (który nota bene uważam za małe arcydzieło) czy niezapomniany horror The Changeling (faktyczny pierwowzór japońskiego Ringu, z czego mało kto zdaje sobie sprawę), żeby zauważyć, że Kanada wypuszcza filmy ciekawe fabularnie, niekoniecznie komercyjne, a mimo to atrakcyjne dla masowej widowni. Ja póki co, ich produkcje odbieram jako perfekcyjne połączenie dobrej rozrywki z dobrą jakością i pokładam w tym narodzie spore nadzieje wierząc, że to właśnie oni mają największy potencjał na namieszanie w showbiznesie w najbliższej przyszłości.

 

 

Przechodząc do rzeczy: dzisiejszy wpis będzie o dość niespotykanym i oryginalnym cyklu seriali, który niedawno zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. "Pillars of the Earth" i "World Without End", czyli dwa seriale powiązane tematycznie, zrealizowane przez koprodukcje kanadyjsko-niemiecką, na podstawie powieści brytyjskiego pisarza Kena Folleta, to produkcje, obok których żaden fan średniowiecznych klimatów nie może przejść obojętnie.

 

 


 

"Filary Ziemi", czyli pierwszy z wymienionych seriali to historia, która rozpoczyna się w 1120 roku i opowiada o trwającej blisko czterdzieści lat budowie wielkiej katedry Kingsbridge. Ten serial to fascynująca saga opiewająca losy kliku osób, które zostały wplątane w angielskie wojny domowe, konflikty na tle religijnym i spory o sukcesję na tronie. Już ten serial sprawił, że stałam się fanką historii snutych przez Kena Folleta, którego do tej pory miałam za komercyjnego twórcę sztampowych thrillerów sensacyjnych (jak się okazuje zupełnie niesłusznie i jeśli ktoś z tego powodu wyleje za chwilę pomyje na moją głowę, wcale się nie obrażę), a co dopiero mówić o kolejnym serialu, który jest kontynuacją pierwszego...

 

 

 

 

"World Without End" zaczyna się 200 lat po wydarzeniach z "Filarów ziemi", w roku 1327. Spotykamy tu potomków bohaterów tamtej sagi, którzy zmagają się z zarówno z tragicznymi wydarzeniami historycznymi jak i z własnymi demonami. Jeśli "Filary Ziemi" zaskakiwały fabułą i klimatem, to trzeba przyznać, że twórcy "World Without End" poszli o krok dalej. Świat przedstawiony (strasznie nie lubię tego sformułowania, ale niech już będzie) "Świata bez końca" jest znacznie bardziej brutalny, bezkompromisowy i drastyczny od swojego poprzednika. Twórcy serialu już od pierwszych scen pierwszego odcinka, epatują widzów chorymi dewiacjami, masowymi egzekucjami, torturami, kazirodztwem, gwałtami, mordami na najbliższej rodzinie, handlem ludźmi czy niepotrzebnymi amputacjami kończyn na żywo. Te drastyczne sceny, które atakują oglądającego bez uprzedzenia już od pierwszych minut, sprawiają że co wrażliwszy odbiorca zadaje sobie pytanie czy przypadkiem nie ogląda słabej zagrywki reżysera, który stara się przyciągnąć przed telewizory jak najwięcej widzów spragnionych taniej sensacji i ciepłej krwi. Jednak po chwili refleksji, taki wrażliwy widz ;) dochodzi do wniosku że jednak nie... Te drastyczne sceny to tylko dodatek do ciekawej akcji. Opowieść o dawnych czasach ma swoje prawa i snuje się swoim (dość ostrym) tempem, wciągając coraz bardziej.

 

 

 

Disclaimer : Jednak po obejrzeniu kilku odcinków więcej, seriali na podstawie powieści Kena Folleta, muszę napisać uzupełnienie. Po głębszym zapoznaniu z się z losami tych dobrych, których ciągle spotyka niewyobrażalne wręcz zło i tych złych, którym nawet najgorsze występki uchodzą płazem, a gdzie na końcu (poprzedzonym pełnymi patosu, "wzruszającymi" scenami) sprawiedliwość i tak triumfuje, i cuda się dzieją, muszę stwierdzić, że Follet jednak nie ma szacunku dla swoich odbiorców. Ale seriale są dobre (pomijając niektóre pożałowania godne fabularne rozwiązania Folleta)...

piątek, 05 października 2012, i-ra

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/05 21:11:46
Problem z Filarami ziemi jest taki, że grają w nich przede wszystkim znakomici Brytyjscy aktorzy, i moim zdaniem to ich wspaniałej grze przede wszystkim serial zawdzięcza wyjątkowość. Co się tyczy Folletta nikt pomyj na głowę nie będzie wylewał ale po pierwsze warto przeczytać Filary Ziemi i to nie raz :) Po drugie świetna jest jego Igła i Noc na Oceanem :)
-
2012/10/07 16:20:00
Oczywiście masz rację, że to aktorzy sprawiają w głównej mierze że serialowi można nadac znaczek jakości Q ;) ale nie jestem pewna czy ich 'brytyjskość' ma az takie znaczenie. Spójrz choćby na "Świat bez końca" tam obok Brytyjczyków brylują Amerykanie (Cynthia Nixon), Kanadyjczycy i całkiem fajna Austriaczka.
-
Gość: kaś, *.clubnet.pl
2012/10/08 19:31:08
dzisiaj planowałam usunąć Cię z 'ulubionych' przez to, że tak długo nic się nie pojawiało . Ale weszłam po powrocie ze szpitala a tu życie pełną parą!
Pozdrawiam ! :)
-
Gość: Absyntova, *.tvk.torun.pl
2012/10/24 20:36:07
Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga. Podoba mi się tu. Będę zaglądać częściej, więc liczę na większą frekwencję autora :)
-
2012/10/30 22:45:25
Autor stara się jak może, ale nie zawsze może ;) W kazdym razie dzięki za miłe słowa i oczywiście zapraszam do odwiedzania bloga.