DESIGN . SZTUKA . POPKULTURA

Blog wraz z treściami będącymi
jego elementami składowymi podlega ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego
i polskiego prawa autorskiego.

Jakiekolwiek korzystanie
z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie
o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej
zgody autora bloga, który z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania
takiej zgody.

Related Posts with Thumbnails

stat4u

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin

Blog > Komentarze do wpisu

Bractwo Bang Bang

"Jeśli twoje zdjęcie nie jest wystarczająco dobre, znaczy to tylko, że nie podszedłeś wystarczająco blisko"
Robert Capa

 

 

Lat 90-te XX wieku były niezwykłymi czasami. Kończyła się zimna wojna, upadały ustroje i rządy, powstawały państwa, kreślono nowe granice...

 

Rok 1994 był jednym z najgorętszych okresów politycznych tamtych czasów. Wszystkie oczy zwrócone były wówczas na Afrykę Południową - była ona wtedy najważniejszym miejscem na świecie. Wydarzenia, które się rozgrywały na tym kontynencie w kwietniu tego pamiętnego roku, przeszły do historii jako koniec jednej z najgorszych zbrodni przeciwko ludzkości - apartheidu. Pierwsze wolne wybory, które wtedy się tam odbyły, zakończyły ostatnie rządy białego człowieka w Afryce i wyniosły do władzy Nelsona Mandelę - zwolnionego 4 lata wcześniej z więzienia (w którym przebywał 27 lat), najsławniejszego więźnia politycznego końca XX wieku, skazanego na dożywocie za walkę z dyskryminacją rasową.

Ostatni obrońcy dawnego systemu jednak nie zamierzali łatwo oddawać władzy - gotowi byli wywołać wojnę, byle tylko nie oddać kraju czarnym. Transformacja ustrojowa nie przebiegła więc bezkrwawo. Dramatyczne zdjęcia z zamieszek, mordów i linczów do których dochodziło w RPA obiegały cały świat. Południowa Afryka miała być najważniejszym krajem świata bez względu na to, czy wybuchłaby w niej wojna, czy Mandela miałby zostać jej nowym władcą. 

Ten czas zrodził nowe pokolenie dziennikarzy. Nowy ład powstawał dosłownie na ich oczach. Wysyłano ich w świat, by relacjonowali rewolucje, przewroty, zamachy, przeprowadzane po raz pierwszy wolne wybory. I wojny, jakie zwykle towarzyszą upadkowi starego i narodzinom nowego.

Dramatyczne zdjęcia z zamieszek, mordów i samosądów sprzedawane światowym agencjom przynosiły ich autorom sławę, pieniądze  i ogromne sukcesy zawodowe. Czwórka z nich: najzdolniejszych, najodważniejszych, najbardziej bezkompromisowych - jednym słowem: najlepszych, zdobyła to wszystko. Ich udziałem stała się sława, uznanie, a nawet miejsce w najnowszej historii świata. Jednak wszystko to okupione zostało ceną tak ogromną, że dziś - patrząc na ich historie z perspektywy czasu - wydaje się, że zaprzedali oni dusze diabłu. Diabłu zwanego wojną.

 

______________________



Czwórka przyjaciół z Bractwa Bang Bang 

 

Kiedy na rozstrzygające o wszystkim pierwsze wolne wybory zjechały tysiące dziennikarzy i fotoreporterów z całego świata, oni już tam byli. Pracowali tam już od 3 lat. Mieli praktycznie monopol na fotografowanie konwulsji apartheidu. Byli najlepsi, wszystko wiedzieli, wszystkich znali. Nic dziwnego, że wszyscy, którzy w 1994 roku zjechali do Południowej Afryki, chcieli z nimi pracować. 


"Nagle staliśmy się elitą, uderzyło nam to do głowy, staliśmy się zarozumiali, zazdrośni. Wszyscy się chcieli z nami przyjaźnić, przyjechać na gotowe. Ale to myśmy decydowali, kogo przyjąć do towarzystwa, a kogo nie" - wspomina w swojej książce Greg Marinovich.

   

Co tak naprawdę działo się w RPA i dzięki czemu dziś znamy ludzi skupionych pod bandera Bractwa Bang Bang?

Wydarzenia przed wyborami w Republice Południowej Afryki w 1994 roku nie są w Polsce zbyt znane. Wiadome są fakty: 10 maja prezydentem został Nelson Mandela. To był koniec Apartheidu. To właśnie same wybory i kilka tygodni przed nimi przyciągnęły dziennikarzy z całego świata, ale jak to wygłądało wcześniej? Otóż w ciągu poprzedzających czterech lat od zwolnienia Mandeli, w RPA trwała tak zwana "wojna hostelowa", raczej skrywana przed opinią publiczną (stąd inny jej przydomek "ukrytej wojny"). Mieszkańcy czarnych, wydzielonych osiedli toczyli między sobą wojnę domową - o władzę i dominację. To właśnie wojnę hostelową fotografowała czwórka z naszego Bractwa. To oni niemal dzień w dzień fotografowali zajścia w osiedlach (głównie w Tokhoza i Soweto). Uwiecznili też na zdjęciach proces upadku apartheidu. Wiele ze zdjęć zrobionych przez Bang Bang Club trafiło na czołówki gazet całego świata. Spowodowały nacisk międzynarodowej opinii publicznej na rasistowski rząd RPA. Zwycięstwo Mandeli było końcem działalności Bang Bang Clubu, mimo iż nadal dwójka fotoreporterów pozostała aktywna zawodowo.

 

Trzon bractwo tworzyli czterej ludzie, którzy dziś są legendą: Greg Marinovitch, Joao Silva, Ken Oosterbroek i Kevin Carter.  

 

Poza przyjaciółmi z Południowej Afryki Judą Ngwenyą i Garym Bernardem, wstęp do bractwa mieli z cudzoziemców tylko James Natchway, jeden z najsławniejszych w fotoreporterskiej branży, a także David Brauchli i Peter Andrews, fotografowie z Associated Press i Reutera.

 ______________________

 

Ken OosterbroekKen Oosterbroek był założycielem bractwa, Jako pierwszy z klubu zyskał uznanie i stał się mentorem grupy. W 1990 roku został uhonorowany Nagrodą Pulitzera.

18 kwietnia 1994 r. Ken został śmiertelnie raniony podczas fotografowania w Thokozie, murzyńskim przedmieściu Johannesburga. Zginął najprawdopodobniej od zabłąkanej kuli wystrzelonej przez żołnierza sił pokojowych.

Kena fascynowała przemoc, śmierć i wojna, którą poznał jako żołnierz w południowoafrykańskim wojsku w latach 80-tych walczącym w Angoli. Fotografowanie walk i zamieszek było dla niego najważniejsze.

Thokozę, dzielnicę w którejzginął, znał jak własną kieszeń. W ostatnich trzech latach spędzali tu z Bractwem całe tygodnie, fotografując zamieszki. W dniu jego śmierci w strzelaninie w Thokozie kule trafiły Kena Oosterbroeka i Grega Marinovicha. Oosterbroek zginął na miejscu, Marinovich został ciężko ranny. Trzeci z przyjaciół, Joao Silva, zrobił zdjęcie umierającego Oosterbroeka. Czwarty, Kevin Carter, o śmierci przyjaciela dowiedział się z radia.

 

Ken Oosterbroek

 fot. Ken Oosterbroek

 ______________________

 

 

Greg Marinovich

Greg Marinovich zdobywa Pulitzera za reportaż z Soweto wykonany 15 września 1990 roku. Utrwalił śmierć Lindsay Tshabalali, przypadkowej ofiarę zamieszek. 

Greg Marinovich przez rok leczył się z ran odniesione w Thokozie. Kiedy wrócił do pracy, o  wydarzeniach w Południowej Afryce niewielu już pamiętało. Wyleczywszy się z ran, Marinovich rzucił się w wir pracy. Wyruszał w najniebezpieczniejsze podróże. Rwanda, Kongo, Somalia, Bośnia, Czeczenia, Bliski Wschód. Jeszcze dwa razy został ranny.

 

Greg Marinovich
 
Mężczyzna znęca się nad ciałem Lindsay Tsabalali, Zulusa, kórego zabito podejrzewając, że jest sprzymierzeńcem Inkatha.
fot. Greg Marinovich
 

 ______________________

 

 

joao silva

Joao Silva  pracował jako fotoreporter wojenny do 2010 r. Wtedy to na zlecenie "New York Timesa" pojechał do Afganistanu. Pewnego dnia, podczas kolejnego patrolu z żołnierzami piechoty morskiej, w wiosce Deh-e Kuczaj Silva nadepnął na minę. Wybuch urwał mu nogi. Leżąc ranny na ziemi, zrobił jeszcze trzy zdjęcia. Jak Robert Capa guru fotoreporterów wojennych, który w 1954 roku w Wietnamie zginął w wybuchu miny, a umierając, do końca robił zdjęcia, przyciskając spust migawki. 

Silva starcił nogi ale żyje do dziś, niedawno nawet wrócił do zawodu. Pracę umożliwiają mu protezy.  

 

 

joao silva

 

 fot. Joao Silva

 ______________________

  

 

kevin carterBól towarzyszący życiu
przewyższa radość do tego
stopnia, że ta przestaje istnieć.

Kevin Carter

 

Kevin Carter - to postać chyba najbardziej tragiczna... Pracę fotografika rozpoczynał w 1983 r. od fotografowania imprez sportowych w johannesburdzkiej gazecie "Sunday Express." Z czasem przeszedł do lokalnej gazety "Star" i stał się jednym z dziennikarzy demaskujących brutalność apartheidu.

Kevin już od dziecka buntował się przeciwko dyskryminacji czarnoskórych. Co ciekawe, swoją walkę z segregacją rasową w RPA prowadził wbrew woli i poglądom swoich rodziców, zwolenników apartheidu. Carter prowdział burzliwie życie wiecznego buntownika: e szkoły go wyrzucili, z wojska uciekł. Miał problemy z narkotykami i alkoholem. Ken Oosterbroek był jego najlepszych przyjacielem, Kevin uważał go za swojego mistrza.

Carter w 1994 r., w wieku 30 lat,  otrzymał Nagrodą Pulitzera za zdjęcie pokazuje konające z głodu dziecko, czołgające się do oddalonego o kilometr obozu ONZ, w którym wydawano żywność. Tuż za dzieckiem kroczył czychajacy na jego śmierć sęp. To wstrząsające wydarzenie i przejmująca scena mają jeszcze drugie – pobudzające do dyskusji dno. Nikt nie wie, co się stało z tym dzieckiem – Kevin Carter po zrobieniu zdjęcia po prostu odszedł... 

Kevin Carter w wieku 33 lat popełnił samobójstwo, po wielu latach zmagania się z depresją. Po śmierci stał się legendą, wspominaną i przywoływaną w piosenkach, powieściach i filmach.  

W liście pożegnalnym napisał - Jestem załamany. Bez telefonu, bez pieniędzy na czynsz i na alimenty. Prześladują mnie żywe obrazy zabitych i cierpiących, widok ciał, egzekucji, rannych dzieci. Odszedłem i jeśli będę miał szczęście, dołączę do Kena.

 

kevin carter

 

fot. Kevin Carter

   ______________________

 

Kalendarium:

 

1991: spotkanie Marinovicha, Cartera, Oosterbroeka i Silvy

1992: powstaje artykuł pod tytułem "The Bang-Bang Paparazzi" majacy ukazać sięw magazynie "Living" opisujący pracę Marinovicha, Cartera, Oosterbroeka i Silvy w czarnych osiedlach RPA. Dzieki interwencji naszych fotoreporterów u redaktora gazety, następuje zmianę tytułu na "The Bang-Bang Club". Tym samym grupa do tej pory nieformalna otrzymuje swoją nazwę.

1996: Manic Street Preachers, rockowa grupa z Walii wydaje płytę "Everything must go". Jednym z singli, do którego nagrywają teledysk jest "Kevin Carter"

2001: samobójstwo popełnił Gary Bernard, fotoreporter z Bractwa Pif-Paf, na rękach którego umarł w Thokozie śmiertelnie ranny Ken Oosterbroek.

2001: Greg Marinovich i Joao Silva publikują swoje wspomnienia w książce pod tytułem "The Bang-Bang Club. Snapshots from a Hidden War".

2004: na podstawie książki, Dan Krauss reżyseruje dla HBO film dokumentalny "Śmierć Kevina Cartera" (ang. "The Life of Kevin Carter: Casualty of the Bang Bang Club"), nominowany do Oscara w 2006 roku.

2010: Steven Silver reżyseruje pełnometrażowy film "The Bang-Bang Club".

 

 

 

sobota, 23 grudnia 2017, i-ra

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: