DESIGN . SZTUKA . POPKULTURA
Zakładki:
Adres e-mail:
Animacja
Architektura
Blogi
Design
Design shop
Design tips
Fantastyka
Film
Fotografia
Fun
Grafika
Grafika tips
Gry
Ilustracja
Internet
Kobiece strony
Komiks
Książki
Kultura
Lifestyle
Logo
Moda
Moda blogi
Moda shop
Moda szafiarek
Muzyka
Orient
Orient shop
Pop
Reklama
Rękodzieło
Sajko&filo
Sztuka
Typografia
Webdesign
Wnętrza

Blog wraz z treściami będącymi
jego elementami składowymi podlega ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego
i polskiego prawa autorskiego.

Jakiekolwiek korzystanie
z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie
o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej
zgody autora bloga, który z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania
takiej zgody.

Related Posts with Thumbnails

stat4u

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin

poniedziałek, 02 kwietnia 2012

Ano dlatego, iż wychodzą z błędnego założenia, że jest to film o seksie. Mało tego, po obejrzeniu filmu nie weryfikują swojego poglądu i nadal myślą, że obejrzeli film o seksie. A później piszą tak bezdennie głupie i bezbrzeżnie śmieszne recenzje jak ta autorstwa Bartosza Żurawieckiego, w których wykrzykują jakieś komiczne połajanki w kierunku reżysera "ej, panie McQueen przecież seks jest taki fajny, po co to moralizatorstwo!". Rzadko piszę (a nawet mówię) takie rzeczy o ludziach, ale Żurawiecki jest kretynem. Naprawdę, jeśli tak głupi ludzie są dziś dziennikarzami/recenzentami, to... po prostu brak mi słów.

 

Drugą kwestią, która nie pozwala mężczyznom na bezstresowe wchłanianie filmu ze zrozumieniem, jest to że faceci ewidentnie mają problem z nagością Fassbendera i tym jak pokazany jest tu seks. A wiedzieć Wam trzeba, że seks jest tu przedstawiony w sposób kompletnie aseksualny. Tak aseksualnego seksu nie widziałam do tej pory w żadnym innym filmie. Jest to oczywiście zabieg celowy reżysera, który właśnie przez taki środek wyrazu przekazuje konkretne treści, ale u większości widzów płci męskiej powoduje to wyraźny dysonans poznawczy, który nie pozwala im na czysty odbiór przekazu. No i w dodatku ten, nagi przez połowę filmu, Fassbender... Interesujące jest to, że im mężczyzna wydaje się sobie bardziej wyzwolony, wyluzowany, liberalny i bezpruderyjny tym większy ma problem z neutralnym odbiorem filmu. Rezultatem tego zażenowania męską nagością i seksem-nieseksem pokazanymi nagle w tak inny sposób niż ten, do którego są przyzwyczajeni, jest pokrywająca ten (nomen omen) wstyd, swoista 'macho napinka', która każe im używać w swoich recenzjach/ opiniach zwrotów typu "zerżnął", "obciągnął" czy "walenie konia." Zapewne na zasadzie: 'no bo skoro reżyser już to pokazał, to dlaczego ja mam tego nie zwerbalizować? Przynajmniej będę jeszcze bardziej męski i cool od niego'. Ciekawe jest tylko to, że reżyser właśnie nie do końca _to_ pokazał... Ale symptomatyczne jest za to to, drogi recenzencie, że właśnie tak to odebrałeś...

 

"Wstyd" to film wyjątkowy, nie tylko dlatego że jest świetnie napisany i zrealizowany. Istotną jego zaletą jest to, iż w bezceremonialny sposób obnaża pewną prawdę o widzach płci męskiej - czy tego chcą, czy też nie.

 

Podsumowując - tym, którym widok penisa Fassbendera zakłócił procesy myślowe do tego stopnia, że niemożliwe stało się zrozumienie filmu, powiem krótko i konkretnie (tak po męsku): "Wstyd" to film o chorobie. Ciężkiej, bo wyniszczającej duszę. I nie ma w nim ani odrobiny moralizatorstwa, czy jak to inteligentnie ujął Żurawiecki "nauk płynących z filmu". Są za to obserwacje. W dodatku przedstawione w dość (uwaga! teraz będzie straszne słowo) poetycki sposób.

 

 

niedziela, 01 kwietnia 2012

Cindy Crawford - supermodelka 1993 r.

 

 

 

Sofia Paul - supermodelka 2012 r.

 

 

Sofia Paul ma 17 lat, pochodzi z Argentyny i właśnie wygrała prestiżowy konkurs dla modelek Supermodel of the World organizowany przez Agencję Ford. Bardzo ładna z niej dziewczyna, tylko dlaczego patrzenie na nią wręcz boli?