DESIGN . SZTUKA . POPKULTURA
Zakładki:
Adres e-mail:
Animacja
Architektura
Blogi
Design
Design shop
Design tips
Fantastyka
Film
Fotografia
Fun
Grafika
Grafika tips
Gry
Ilustracja
Internet
Kobiece strony
Komiks
Książki
Kultura
Lifestyle
Logo
Moda
Moda blogi
Moda shop
Moda szafiarek
Muzyka
Orient
Orient shop
Pop
Reklama
Rękodzieło
Sajko&filo
Sztuka
Typografia
Webdesign
Wnętrza

Blog wraz z treściami będącymi
jego elementami składowymi podlega ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego
i polskiego prawa autorskiego.

Jakiekolwiek korzystanie
z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie
o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej
zgody autora bloga, który z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania
takiej zgody.

Related Posts with Thumbnails

stat4u

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin

wtorek, 31 sierpnia 2010

Dziś, pomimo mojej wrodzonej niechęci do takich działań, postanowiłam się trochę zsocjalizować i uspołecznić. Sprawił to Blog Day czyli bardzo miła skądinąd idea, polecania sobie wzajmnie ulubionych blogów i ich autorów.

Ponizej, krótka bo zaledwie pięciopunktowa lista, zawierająca jedynie skromny wycinek blogów, które kocham lubię albo szanuję (większą ilość można znaleźć w zakładkach z bocznej szpalty):

Alexa w Krainie Czarów - czyli "niecodzienny bzdurnik pełen kontrowersyjnych reklam zawsze na granicy dobrego smaku" Oli Parzyszek.

Plakaty filmowe - blog bardzo spostrzegawczego pana o, jak sama nazwa wskazuje, plakatach filmowych, czasem opatrzonych zgryźliwym komentarzem a czasem dogłebną analizą.

Shabby Chic - wnętrzarski blog, na którym można napaść oczy i poinspirować się cudeńkami z popularnego ostatnio trendu.

Horror Story - popkulturalny blog traktujacy o horrorze w szerokim znaczeniu - ciekawe ujęcie tematu, dobre analizy.

I watch music - to arcyciekawy blog człowieka, który naprawdę ogląda muzykę.

 

No i nie byłabym sobą, gdyby sie skończyło na pięciu....

Bonusiki:

Venus + Carnage - diabeł żyje i kocha seks! - czyli seks w czasach popkultury ;)

8mm - prowadzony na luzie, przez Yunice i 350am, bezpretensjonalny i zabawny blog o nowinkach filmowych i nie tylko.

AgnieszkaBrzezińskaBlogspot - projektowanie graficzne i wzornictwo przemysłowe wg. Agnieszki Brzezińskiej

Szyderkowanie - bardzo szyderczy i zgryżliwy blog, podoba mi sie takie poczucie humoru bo jest takie... moje :) Szkoda tylko, że prawie od roku nie jest aktualizowany...

Masowa Konsumpcja Kultury Masowej - tytuł mówi wszystko. Blog prowadzony przez Marcelego Szpaka.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Hrabina Vera von Lehndorff urodzona w Królewcu (dzisiejszy Kalinigrad), córka pruskich arystokratów, hrabiny Gottliebe von Kalnein i porucznika Heinricha Graf von Lehndorff-Steinort, światu dała sie poznać jako Veruschka, słynna w latach 60-tych i 70-tych modelka, ikona stylu swoich czasów. Dzieciństwo spędziło na mazurskiej wsi Sztynort. Jej ojciec, działacz niemieckiego ruchu oporu, był zaanagażowany w nieudany zamach na Hitlera w Wilczym Szańcu, za co został powieszony, matka zaś trafiła do obozu pracy, a córki do sierocińca.

 

Przygoda młodej hrabianki z modelingiem, rozpoczęła się gdy ta miała 20 lat, zaraz po tym jak ze studiów w Hamburgu, przeniosła się na Akademię Sztuk Pięknych we Florencji (studiowała tam projektowanie tkanin). Tam też na ulicy zaczepił ją fotograf, który powiedział, że powinna spróbować swoich sił jako modelka. Vera podjęła wyzwanie i pojechała w tym celu do Paryża, ale tutaj początki okazały się niełatwe. Zarzucano jej, że jest za wysoka (miała 185 cm wzrostu) i ma za długie nogi (sic!). Podobnie odebrano ją w Nowym Jorku (gdy zaczynała karierę modelki, tak wysokie dziewczyny nie były jeszcze w modzie na wybiegach, więc odstawałaby od pozostałych dziewcząt). Pomimo tych przeciwności Vera nie poddała się - wręcz przeciwnie, zrozumiała, że musi mieć pomysł na siebie, być inna niż wszyscy - tak żeby fotografowie ją zapamiętali. Stworzyła swój nowy wizerunek, który był totalną kreacją. W ten sposób powstała dziewczyna o pseudonimie Veruschka, egzotyczna piękność z pogranicza Rosji, Polski i Niemiec, która ubierała się na czarno i nosiła bujną fryzurę. Tym wreszcie zainteresowała fotografów, którzy tym razem docenili jej plastyczne rysy twarzy i doskonałe proporcje ciała. Od tego momentu jej kariera potoczyła się błyskawicznie.

 

verushka

 

 

Taką Veruschkę pamiętamy z kultowego filmu Antonioniego pt. "Powiększenie" z 1966 r., w którym zagrała samą siebie. Słynna, niezwykle zmysłowa scena, gdzie modelka wijąc się na podłodze w skąpej, połyskliwej sukience pozuje fotografowi, na trwałe zapisała się w historii kina. Wiele antologii filmów, określa ten moment jako najseksowniejszy w historii, choć modelka jest ubrana. Verushka, scenę tę w głównej mierze zaimprowizowała - jedyną instrukcją, którą dostała od reżysera było zdanie "Zrób, co chcesz, bylebyś skończyła na podłodze". Występ w tymfilmie, gdzie pojawiła się jedynie w dwóch scenach i notabene wypowiadziała raptem jedno zdanie, sprawił, że stała się gwiazdą rozpoznawalną na całym świecie.

 

verushka blowup

 

 

Verushka była pierwszą twarzą świata mody o międzynarodowej sławie. Wystąpiła w setkach reklam i sesji zdjęciowych. Jej twarz pojawiła się na jedenastu okładkach Vogue'a. Jako pierwsza modelka zarabiała 10 tysięcy dolarów za dzień pracy, co było wtedy ewenementem do tego stopnia, że znalazła się też na okładkach najważniejszych pism poświęconych zagadnieniom społecznym.

 

verushka covers

 

 

Prezentowała nowoczesny w końcówce lat 60-tych, psychodeliczny wygląd i została uznana za mistrzynię edytoriali. Richard Avedon, jeden z największych fotografów naszych czasów, nazwał ja najpiękniejszą kobietą na świecie. Magazyn Vouge, określił ją jednym z cudów swoich czasów, a magazyn Life - dziewczyną, która przyciąga wzrok każdego.

 

Styl i wizerunek Verushki kojarzył się z mocnym podkreśleniem oczu i ustami pomolawynymi szminką, której kolor dziś określilibyśmy jako 'nude'. Ten rodzaj makijażu jest dziś do tego stopnia kojarzony z modelką, że firma kosmetyczna MAC nazwała jedną ze swoich pomadek jej imieniem. Uważa się też, że smukła sylwetka lalki Barbie jest efektem upodobnienia jej do Verushki. To właśnie dzięki Verushce pojawiła się także moda na blond pasemka. Była ona również prekursorką mody na mocną opaleniznę i pomysłodawczynią brązującego żelu do ciała.

 

verushka

 

 

Fotografowali ją najwięksi: Richard Avedon, Helmut Newton, Irving Penn, Horst, Henry Clark, Bert Stern. Była muzą takich sław jak Antonioni czy Dali, jednak prawdziwy team stworzyła z niemieckim fotografem Holgerem Trülzschem - to z nim pokazała nowy styl, w którym modelka i fotograf mają tyle samo do powiedzenia. Pod koniec lat 60-tych zaczęła z nim tworzyć serię prac z pogranicza fotografii i malarstwa, opartą o bodypainting. Na tych zdjęciach Verushka wysmarowana farbą wtapia się w ramę okna, we fragment ściany czy stos kamieni. Veruschka była chyba pierwszą modelką, którą  fotografowano przyozdobioną bodypaintingiem. Kto chciałby podziwiać Verushkę z tamtych czasów, powinien sięgnąć po album pt. "Transfigurations". Składa się na niego seria zdjęć, na których naga modelka niczym kameleon przybiera postać tła. Album, uchodzący za jedno z najważniejszych dzieł poświęconych sztuce bodypaintingu, został opracowany we współpracy ze znaną pisarką i eseistką Susan Sontag.

 

verushka bodypainting

 

 

W latach 70-tych Verushka wpadła w depresję. W końcu porzuciła świat mody i zaczęła tworzyć własną sztukę. Bywała między innymi aktorką (głośny był jej niedawny epizod w kolejnej przygodzie Jamesa Bonda "Casino Royale") ale dziś przede wszystkim uważa się za artystkę multimedialną.

 

verushka casino royale

 

 

Verushka jest mistrzynią bodypaintingu i jego prekursorką. Od 1985 r. okazjonalnie prezentuje bodypainting shows, własnego autorstwa. To ona malowała ciało Demi Moore do jej słynnej, skandalizującej sesji „w garniturze”.

 

verushka bodypainting demi moore

 

Prace Verushki można zobaczyć w wielu renomowanych galeriach na całym świecie. W 2008 r. ekskluzywne nowojorskie wydawnictwo Assouline wydało o niej monograficzny album. Do filmu o niej pt. „Veruschka”, w którym zagrała główną rolę, muzykę napisał Ennio Moricone. Dziś supermodelka pracuję nad swoją biografią, od czasu do czasu pozuje do zdjęć. Jakiś czas temu niemiecki Vogue zaprosił ją do współpracy z okazji 30-lecia magazynu natomiast Verushkę z lat 90-tych (zdjęcia powstałe w między1992 a 1996 rokiem) w obiektywie fotografa Andreasa Hubertusa Ilse można podziwiać w serii zdjęć pt. "Verushka Self-Portraits" na stronie modelki.

 

Warto też wspomnieć, że hrabina Vera von Lehndorff czasem odwiedza swój dawny dom w Sztynorcie na Mazurach i marzy, żeby tchnąć w niego nowe życie.

 

verushka

piątek, 27 sierpnia 2010

alex noriega

 

Alex Noriega to 29 letni ilustrator z Barcelony, ktory zaczynał  swoją karierę bardzo typowo, bo od freelancerki, a że rysownik z niego zdolny, w niedlugim czasie zaczął zdobywać znaczących klientów, w postaci międzynarodowych magazynów i publikacji. Jednak jego ścieżka zawodowa zmieniła się kilka lat temu, kiedy Alex został product designerem w przemyśle odzieżowym. Jego ilustracje podziwiać można na t-shirtach, plakietakach, portfelach czy pocztówkach a także na tym blogu Alex Noriega sketchblog. Natomiast komiksowe historyjki - bo takie rzeczy też Noriega też rysuje (co więcej, cieszy go to bardzo i jak sam mówi to właśnie to "gryzmolenie" jest  jego życioweym celem) można zobaczyć na blogu zatytułowanym Your Mother Likes it. Jednak najciekawsze znajduje się tutaj.

 

Stuff No One Told Me (but I have to post it here or aliens will kill me) to trzeci, najnowszy projekt Alexa, na którym ujawniło się jego zacięcie filozoficzne. Ilustrator publikuje tu swoje rysunki opatrzone zabawnymi i inteligentnymi komentarzami wynikłymi z obserwacji życia.  Rzeczy, których nikt mu nie mówił a do których Alex doszedl sam, to błyskowtliwe przemyślenia artysty, którymi dzieli się on ze swoimi czytelnikami. To rodzaj swoistego pamiętnika, bo Noriega zamieszcza tu rzeczy, które są dla niego ważne i do których zainspirowały go jego własne przeżycia.

 

alex noriega

http://blueredporter.blox.pl/2009/11/Fifi-Lapin.html
piątek, 20 sierpnia 2010

Nie wszystko jest takie, jakim się na pozór wydaje. Tą tezę stara się udowodnić hiszpański fotograf Chema Madoz, który specjalizuje się w fotografowaniu miejsc i przedmiotów codziennego użytku w innym kontekście niż istnieją zazwyczaj. Taka inteligentna gra artysty z rzeczywistością nadaje przedmiotom nowego znaczenia, a zdjęcia, które je przedstawiają wydają się wyjątkowo liryczne i poetyckie.

Madoz urodził się w Madrycie, studiował historię sztuki na tamtejszym uniwersytecie i tam też zainteresował się fotografią. Swoje zdjecia wystawia na całym świecie od 1985 r., zdobywa też za nie międzynardowoe nagrody. Prezentowane poniżej fotografie, pochodzą z serii zatytułowanej "Object's Dream" i zostały zrobione w latach 1990-1999.

 

chema madoz

chema madoz

środa, 18 sierpnia 2010

madonna jesus

 

Madonnna z Chrystusem na torebce i Jesusem przy boku (przyjęcie urodzinowe piosenkarki, 2010)

 


Ma kiepski głos, średnie piosenki i przeciętną urodę. Nie wyróżnia się talentem muzycznym, a tym bardziej aktorskim. Mimo to, każda jej płyta pokrywa się platyną, a za role filmowe zbiera nagrody (Złoty Glob za rolę w musicalu" Evita" 1996 r.).  Jest niesamowicie ambitną pracowitą i zdolną businesswoman. Działa w branży rozrywkowej, ale pewnie pracując w każdej innej, również odniosłaby sukces,bo zawdzięcza go ogromnemu wysiłkowi, ciężkiej pracy, niezłomności charakteru oraz swojemu tupetowi i arogancji.... Madonna - królowa popu, żerująca na popkulturze i wykorzystująca każdą z jej treści, od seksu po kicz i religię, prowokatorka i skandalistka. Kiedyś inspirowała, mając ogromny wpływ na kulturę masową, dziś już tylko wysysa z niej co tylko się da, aby utrzymać się na szczycie. Od lat zatrudnia dobrych researcherów, dzięki którym udaje jej się wyłapywać najnowsze mody uliczne, jeszcze zanim na dobre zaistnieją. Korzysta z istniejących trendów lub ich zalążków - ale czy dzisiaj to wystarczy?

 

Madonna od początku, czyli od swojego debiutu przykuwała uwagę nie swoją muzyką, a wizerunkiem. Jej niezwykła zdolność do przeobrażania się jak kameleon ujawniła się już w latach 80-tych, kiedy to w pierwszym etapie kariery Madonny eksplodował jej religijno-seksualny image połączony z punkową nonszalancją (krucyfiksy i różańce zestawione z koronkowymi gorsetami i eksponowaniem bielizny). Styl ten wpłynął na wygląd młodych ludzi na ulicach całego świata. Madonna została wtedy okrzyknięta królową kiczu lat 80-tych, ale nie przeszkadzało to milionom nastolatek w naśladowaniu jej kolorowego looku, ostrego makijażu i nastroszonych włosów.

 

madonna

 

 

W kolejnym wcieleniu Madonny, natapirowaną fryzurę z ciemnymi odrostami zastąpiła platynowa fryzurka, czerwona szminka i pieprzyk w kąciku ust. Tak objawiła się jej fascynacja wizerunkiem Marilyn Monroe, który gwiazda miała eksploatować jeszcze przez długi czas. Kulminacją tego okresu był teledysk Material Girl, gdzie Madonna nawiązuje do słynnej sceny z filmu „Mężczyźni wolą blondynki” z Monroe w roli głównej.

 

madonna

 

 

Dzięki tym zabiegom Madonna powoli stawała się nowym symbolem seksu, ale to nie przeszkodziło jej w kolejnej zmianie wizerunku. W teledysku do Express Yourself piosenkarka kreowała się na gwiazdę lat 30-tych, a w Like a Prayer zmieniła się w ciemnowłosą latynoskę, tańczącą na tle płonących krzyży. Teledysk do tej piosenki został potępiony przez Watykan.

 

madonna like a prayer

 

 

Podczas wielkiej trasy koncertowej nazwanej The Blond Ambition Tour, styl Madonny a’la Marylin ewoluował - został on wzbogacony o nawiązujące do stylistyki lat 50-tych, wielkie spiczaste staniki zaprojektowane przez Jeana Paula Gaultiera. To właśnie ten strój na długie lata stał się najbardziej rozpoznawalną kreacją piosenkarki, a stanik przeszedł do historii mody.

 

madonna gaultier

 

 

Madonna uwielbiała robić sobie zdjęcia w tych samych pozach co Marilyn Monroe i wprost przyznawała się do inspiracji wizerunkiem tej legendy Hollywodu. Jeszcze jednym dowodem tej fascynacji jest okładka płyty "Celebration" (2009 r.) z największymi hitami piosenkarki, gdzie wizerunek Madonny wystylizowany został na słynny portret Monroe autorstwa Andy'ego Warhola.

 

Ciekawostką jest, że taki wizerunek blond wampa jaki pamiętamy dzięki Marilyn i któremu hołduje Madonna nie nie był oryginalnym pomysłem Monroe. Aktorka stworzyła go wzorując się na innej ikonie kina - Jean Harlow.

 

madonna celebration

 

 

Po raz ostatni Madonna zapożyczyła wizerunek Monroe promując płytę Erotica. Najbardziej sugestywnym teledyskiem z tego okresu jest Justify My Love przedstawiający Madonnę jako Marylin Monroe w trakcie orgii z sadomasochistycznymi scenami. Jak pisze w książce pt. "Seksualne persony" Camille Paglia, socjolożka i feministka:

 


„Videoclip jest pornograficzny. Jest dekadencki. I jest wyśmienity. Justify My Love to pełne grozy, parne tableau steranych androgenów w pułapce podziemia seksualnego. Hipnotyczne obrazy zaczerpnięte zostały z takich filmów sadomasochistycznych jak "Nocny portier" Liliany Cavani czy "Zmierzch bogów" Luchino Viscontiego. To perwersyjny i szykowny świat fotografików, Helmuta Newtona i Roberta Mapplethorpe’a.”

 

 

madonna justify my love

 


Album Erotica został zapamiętany także z powodu fotoalbumu "Sex", który równolegle z jej premierą ukazał się na rynku. Zawierał on erotyczne zdjęcia Madonny, oraz modelek i gwiazd (Isabella Rossellini, Big Daddy Kane, Naomi Campbell, Vanilla Ice). Fotografie autorstwa Stevena Meisela, zawarte w albumie były na tyle ostre, że zdaniem niektórych ocierały się o pornografię. Image Madonny z tego okresu był bardzo wyuzdany, oscylował na granicy dobrego smaku i dążył do stworzenia nowego wizerunku Madonny jako kobiety silnej i niezależnej.


madonna meisel

 


Dzięki takiemu przerysowanemu wizerunkowi, skłonnościom do przebieranek i położeniu silnego akcentu na seks Madonna stała się ikoną środowiska gejowskiego. Jednak jest ona nie tylko ich wzorem, ale i sama czerpie inspirację z tego ruchu. Najlepszym tego przykładem jest słynny "taniec rąk" wykonywany w teledysku do przeboju Vogue, podpatrzony w gejowskich klubach (piosenkarka była ich stałą bywalczynią od czasów szkolnych).

 

madonna vogue

 

 

Promując kolejną płytę Bedtime Stories image Madoony stał się trochę łagodniejszy (aczkolwiek dalej epatował seksem). Tym razem spokojne, romantyczne ballady z albumu zastąpiły wcześniejsze, przepełnione seksem teledyski. Jednak prawdziwy przełom nastąpił z następną płytą, którą była Ray of Light. Rozpoczął się wtedy okres najbardziej subtelnego image’u gwiazdy, do czego według niektórych przyczyniło się macierzyństwo (to wtedy Madonna urodziła córkę). Artystka stała się uduchowiana i zaczęla wyglądać jak gejsza, do czego przyczyniły się inspiracje kulturą Dalekiego Wschodu. To wtedy też pojawił się teledysk Chrisa Cunninghama do piosenki Frozen, który mocno czerpał z estetyki gotyckiej. Dla artystki ten album rozpoczął nową erę sukcesów. Od tego momentu zaczęto Madonnę cenić nie tylko za wyniki w sprzedaży, ale też patrzeć na nią jak na artystkę.

 

madonna geisha

 


Wizerunek długowłosej brunetki był ostatnim etapem w karierze gwizdy, w którym jej wygląd w życiu prywatnym i na scenie był spójny. Późniejsze wcielenia nagle przestały szokować, nie były tak autentyczne jak te wcześniejsze, związane były one wyłącznie z promocją płyt. W życiu prywatnym, po tym jak związała się z brytyjskim reżyserem Guyem Ritchie i po przeprowadzce do Londynu starała się uchodzić za angielską damę, natomiast na scenie wyglądała jak dziewczyna z sąsiedztwa. Dżinsy, topy na ramiączkach, kwieciste sukienki i luźno opadające na ramiona blond włosy to image Madonny z początku XXI w.

 

madonna

 

 

Jednak nie trzeba było długo czekać a kolejna zmiana nadeszła wraz z nową płytą. Na potrzeby albumu Confessions on a Dance Floor, Madonna przemieniła się w królową disco w stylu lat 70-tych. Fryzura w stylu aniołków Charliego, obcisłe, połyskliwe body, skórzana kurtka, kabaretki, długie kozaki i dużo cekinów to stylistyka, którą pamiętamy z teledysku Hang Up i z promującej płytę trasy koncertowej.

 

 madonna hang up

 

 

Na ostatniej studyjnej płycie Madonna nawiązała gorący romans z hip-hopem i i r’n’b, a z okładki albumu Hard Candy spogląda na nas perwersyjna domina - czyli coś co już znamy w z poprzednch wcieleń gwiazdy. Płyta, przez recenzentów została okrzyknięta jako wtórna, bo nie wnosząca nic nowego. Rozczarowani krytycy zauważyli, że artystka nie wytycza już nowych trendów i nie zaskakuje brzmieniem. Tym razem po raz pierwszy Madonna po prostu, bardzo wprost i bez kamuflażu, dopasowała się do istniejących konwencji.

 

madonna hard candy

 

 

Madonna dziś już nie wzbudza kontrowersji swoim stylem, a nawet wręcz przeciwnie: wyraźnie stara się gonić za modą i... młodością. W ostatnich latach gwiazda kładzie nacisk na swoje ciało, utrzymanie go w dobrej formie i kondycję fizyczną. Kiedyś, jej rozliczne wizerunki, mimo że wtórne, stawiały na przełamywanie kulturowego tabu. Jej zmieniający się wizerunek: od dziecka poprzez punka, boginię sexu, hippiskę, kowbojkę, królową disco, gwiazdę Hollywoodu, gejszę,  po uduchowioną matkę - był interesujący i szokował opinię publiczną. Używając seksu jako narzędzia marketingu Madonna stała się mistrzem autopromocji. Zawłaszczyła sobie camp i kicz włączając alternatywę do mainstremu. Na pierwszym planie zawsze stawiała przede wszystkim kobiecą niezależność, prawo kobiet do bezpruderyjności i mówienia o swojej seksualności i erotycznych potrzebach.

 

madonna

Kabaret, hip-hop, osiemnastowieczna Francja, a może hippie? Wszystko to można znaleźć u Madonny o wielu obliczach.

 

 

Tak bylo kiedyś, gdy często przekroczała granice dobrego smaku i wywoływała fale dyskusji. Dziś zjada własny ogon i powiela nie tylko legendy popkultury (co czyniła do tej pory z zadowalającym skutkiem) ale także samą siebie.

 

W tym roku, 16 sierpnia królowa popkultury skończyła 52 lata. Jest rasową zodiakalną lwicą więc pewnie będzie walczyć jeszcze długo, ale czy nas czymś jeszcze zaskoczy? Zobaczymy. ;)


 

 

Poniżej Madonna jako Marilyn Monroe (x2), Greta Garbo, Jean Harlow (x2), Jane Mansfield, Gina Lollobrigida, Marilyn Monroe (x9), Marlene Dietrich (x3), Bette Davis (x2), Brigitte Bardot (x2), Chrissie Hynde, księżna Diana (x4), Audrey Hepburn, Ginger Rogers, Cindy Lauper, Greta Garbo.

 

madonna monroe

madonna

źródła zdjęć:  http://madonnarevelations.blogspot.com

 

źródło informacji www.we-dwoje.pl

piątek, 06 sierpnia 2010

inception

"Incepcja" - bardzo dobry film s-f, z bardzo dobrą obsadą. Żadne arycdzieło, ani też żadna rewolucja, jak można przeczytać w wielu entuzjastycznych recenzjach czy opiniach internautów, ale solidna robota Nolana, który nie tylko wyreżyserował film, ale też napisał scenariusz, z którego pomysłem chodził prawie od 8 lat. Mimo, że do jego realizacji udało mu się przekonać hollywoodzkich producentów dopiero niedawno i mimo, że nie zaangażował do roli głównej Brada Pitta czy Willa Smitha, jak początkowo zakładano (było to związane z mniejszym ryzykiem finansowym) ostatecznie udało mu się zebrać rekordową kwotę 160 mln $ na film, który wejdzie do kanonu (mimo, że nie rewolucyjnych) światowych klasyków s-f.

Fabuła filmu zrealizowanego w tzw. konwencji szkatułkowej (sen we śnie - i nie jest to spoiler, tylko sposób pracy głównych bohaterów, o którym dowiadujemy się już na początku filmu ;) ), zasadza się na idei wielkiego skoku, dokonanego przez zorganizwaną grupę cwaniaczków w typie wielkiej jedenastki Ocean'a czy nawet wielkiej trójcy Olsena ;).  Nietypowy jest tylko cel skoku, nawet dla tak nieprzeciętnego zawodnika jakim jest Dom Cobb (Leonardo DiCaprio), który do tej pory zajmował się ekstrakcją, czyli wykradniem w czasie snu informacji z ludzkich umysłów - tym razem misją, która ma zostać podjęta, będzie incepcja, czyli włożenie niepostrzeżenie do umysłu pewnego człowieka (Fischera, w tej roli Cillian Murphy) informacji i zasianie w nim idei, która miałaby wpłynąć na przyszłość świata.

Pomysł na film ciekawy, zwłaszcza, że przyprawiony tajemniczym i niepokojącym wątkiem pobocznym (a może to właśnie on jest głównym tematem filmu?). No właśnie -  obraz Nolana daje duże możliwości interpretacji (tutaj może być mały spojler): od pomysłów na to co jest jawą , a co nie ,i w którym momencie tak naprawdę zaczyna się sen (na początku? od pewnych kluczowych scen? czy może dopiero na końcu?) aż po domysły na kim tak naprawdę przeprowadzono tytyłową incepcję (na Fisherze? Mal? czy może Cobbie?) - tego nie wie nikt. Wydaje się, że twórca filmu pozostawia tę kwestię do indywidualnej interpretacji każdego widza... Mimo, że zakończenie filmu wydaje się być otwarte nie sądzę, żeby Nolan planował sequel, za to w internecie dostępny jest komiksowy prolog "Incepcji" pt. "Inception: The Cobol Job". Komiks został napisany został przez Jordana Goldberga, a opowiada o poprzedzającym filmową fabułę zadaniu, które wykonuje Cobb wraz ze swoim zespołem.

Realizacyjnie "Incepcja" to ciekawy wizualnie, ze świetnymi zdjęciami i momonetami escherowską senną architekturą film, który był również planowany w wersji 3D. Jednak Nolan nie jest fanem tej technologii (i słusznie) - uważa on, że obraz jest zbyt ciemny i technologicznie to za mało, jak na jego wysokie standardy. Pomimo tego zrobiono testy "Incepcji", które nawet spodobały się reżyserowi, jednak z braku czasu na przekształcenie całego filmu, odrzucono ten pomysł.

Jednym z elementów filmu, które mnie przypadły do gustu była niesamowita muzyka Hansa Zimmera - współpracował on tutaj z Johnym Marrem, byłym gitarzystą angielskiej kapeli The Smiths.

Obsada, jak już wcześnie wspomniałam, świetna. Mnie najbardziej urzekł duet: Arthur, grany przez Josepha Gordona-Levitta (który powoli wchodzi do mojej pierwszej dziesiątki ulubionych aktorów) i Eames, w tej roli przeuroczy i prześwietny Tom Hardy. Jedyne zastrzeżenie mam momentami do gry aktorskiej DiCaprio, który w w scenach z dziećmi nie jest specjalnie sugestywny. Bardzo dobrze widać to już na początku filmu, w rozmowie telefonicznej ze swoimi latoroślami, kiedy to można wyraźnie zauważyć jak Leo stosuje grymas nr 5 i spojrzenie nr 8 - arsenał środków sztucznie wypracowanych i ani trochę nieprzekonujących. Widać, że rola tęskniącego ojca niespecjalnie mu leży i że nie jest przekonany do tego wątku, bo odrabia go jak nielubiany przedmiot. Istnieje też ewentualność, że DiCaprio za bardzo przywiązał sie do metody Stanisławskiego - a że tu nie ma za bardzo  jak czerpać z własnych doświadczeń - wątek cierpiącego rodzica nie wyszedł ;)

Z ciekawostek na temat filmu: Nolan przyznał, że jego "Incepcja" jest silnie inspirowana przygodami Jamesa Bonda, co widać w scenach strzelanin i pościgów. Tak jak "Bondy", "Incepcja" była kręcona na całym świecie, m.in. w Maroku, Francji, Japonii i Kanadzie. Są tu też fajne smaczki jak np. pojawiająca się co jakiś czas piosenka (która spełniała określone zadanie) w wykonaniu Edith Piaf, podczas gdy jedna z głównych postaci (Mal) jest odtwarzana przez Marion Cotillard - aktorkę, która niedawno zagrała Piaf w filmowej biografii pieśniarki.

Podsumowując "Incepcja" to matrikspodobne science-fiction, które włącza umysł, wyzwala emocje i przypomina po co zostało stworzone kino. Tym filmem Nolan ugruntowuje pozycje jednego z najlepszych wsółczesnych reżyserów hollywoodzkich. Podejrzewam, że to właśnie jemu w przyszłości przypadnie w udziale reżeyserowanie najlepszych arcydzieł książkowych z kanonu s-f (Ubik? Neuromancer? Gra Endera?).

inception

środa, 04 sierpnia 2010

Reklama (z łac. reclamo, reclamare), jak podaje Wikipedia, to informacja połączona z komunikatem perswazyjnym, która ma na celu skłonienie do nabycia lub korzystania z określonych towarów czy usług. Jednak w miarę jej powszednienia, reklama traci swoją moc perswazyjną, potencjalni konsumenci są wobec niej coraz bardziej obojętni, a sama reklama staje się jeszcze jednym elementem w kulturowej przestrzeni społecznej, wobec której przechodzimy obojętnie. Pracownicy agencji reklamowych, zatem dwoją się i troją, żeby zainteresowanie wokół reklamy, a tym samym jej siła oddziaływania i zwracania na siebie uwagi, wzrastały. Jednym ze sposobów na to, jest założenie, że nie ważne jak się mówi - ważne, żeby w ogóle się mówiło (i zapamiętało nazwę produktu), tak więc marketoidzi coraz chętniej sięgają po broń, która nazywa się kontrowersją. Dziś, coraz częściej można natknąć się na reklamy bazujące na zaskoczeniu i szoku, które sieją zgorszenie, obrażają oraz epatują seksem i przemocą.

 

Większość zapewne pamięta plakat do filmu "Skandalista Larry Flint", przedstawiający filmowego twórcę pisma pornograficznego, leżącego na łonie kobiety i upozowanego na ukrzyżowanego Jezusa, plakat Benettona przedstawiający księdza całującego zakonnicę czy meksykańskiego Playboya z "Madonną z Gwadelupy" na okładce. Takich przykładów kontrwersyjnych reklam na świecie jest mnóstwo, ale ja dzisiaj skupię się na naszym rodzimym podwórku, gdzie też można znaleźć reklamy, które wywołują negatywne emocje.

 

 

Żeby daleko nie szukać zacznę od przypadku najświeższego. Od niedawna głównym tematem w mediach jest wielkoformatowa reklama pod hasłem "Zimny Lech", które zawisła w lipcu na dawnym hotelu Forum w Krakowie, naprzeciwko Wawelu, gdzie pochowano Lecha i Marię Kaczyńskich. Oburzyło to polityków PiS. Reklamę zdjęto, ponieważ powierzchnia była wykupiona do końca lipca. Rzecznik prasowy Kompanii Piwowarskiej, przeprosił wszystkich urażonych hasłem, jednak kampania "Zimny Lech" będzie nadal kontynuowana.

 

zimny lech

 

 

"Dziewczyno w czarnym płaszczu! Nie wiem, jak ci to powiedzieć... Bez urazy, ale codziennie czuję twój pot w tramwaju. (...) Jesteś fajną laską i szkoda, że się tak marnujesz. Pozdro".


„Droga Pani w czerwonym bereciku. Nie wiem, jak to Pani powiedzieć. Codziennie jeździmy razem tramwajem (lina 17) około godz. 17.15, w kierunku pl. Grunwaldzkiego. Pani praca musi być bardzo stresująca, stąd pewnie ten »zapach«. Ciężko powiedzieć mi to wprost, czy nawet napisać, może więc narysuję”.


Kartki o takiej treści zawisły jakiś czas temu w łódzkich tramwajach i na wiatach przystankowych. Na pierwszy rzut oka wyglądały jak wyrwane z zeszytu a rysunki i pismo przypominały odręczne. Nawet sposób przytwierdzenia kartek za pomocą taśmy klejącej mógł sugerować, że zrobił to zwykły pasażer. Jedynym znakiem sugerującym, że te karteczki są elementem kampani reklamowej Rexony był dopisany w prawym dolnym rogu adres strony internetowej producenta. Skutek - pasażerowei byli oburzeni, łodzianki obrażone, a do oklejania przystanków i wiat nikt nie chciał się przyznać, bo podobno pozowlenia na takie działania nie było. Jednak socjolodzy i specjaliści od reklamy kampanie ocenili nienajgorzej, twierdząc że mimo nietaktownej formy i negatywnego wydźwięku informacja, że "brzydki zapach zwalczysz Rexoną" w głowach odbiorców pozostaje.

 

rexona reklama

 

 

"Pokój dziewic. Jak pukać, to palcem!?", "Strzeż mnie, Ojcze", "69 sposobów na zachowanie dziewictwa" - takie hasła reklamowe wykorzystała w jednej ze swoich kampanii marka odzieżowa House, która otwarcie przyznawała, że liczyła na to, że kampania wywoła burze w mediach i społeczeństwie. Mimo, że epatowanie seksualnością w reklamach nie jest niczym nowym, to delikatną kwestią było tu połączenie erotyki i religii.

 

Motywem przewodnim tej kampanii było specyficznie rozumiane promowanie dziewictwa, a na traktujących o seksie plakatach można było zobaczyć m.in. różaniec. Efekt: kampania House była najbardziej oprotestowaną kampanią w historii - od momentu powołania Rady Reklamy w maju 2006 r. żadna akcja promocyjna nie wywołała takiej fali protestów. Decyzja Komisji Etyki Reklamy była jednoznaczna: uznano że kampania zawiera treści dyskryminujące ze względu na przekonania religijne, a nawiązanie do znanej powszechnie modlitwy niesie ryzyko obrazy uczuć religijnych dużej rzeszy odbiorców. Marce nie pozostało nic innego jak spuścić uszy po sobie, zastosować się do poleceń i usunąć kontrowersyjne treści. Natomiast przedstawiciele firmy wystraszeni negtywnym wpływem całej akcji na wizerunek marki, zaczęli twierdzić, że nie chcą kojarzyć się tylko w ten jeden sposób (z kontrowersją religijną) i następna kampania (zapowiadana na przełom sierpnia i września) ma się obyć już bez symboli religijnych. Jednak widocznie rozgłos zapewniany w ten sposób spodobał się firmie, bo jej przedstawiciele już zapowiadają, że są jeszcze inne kontrowersyjne sprawy, które chcielibyśmy poruszyć w swoich reklamach...

 

house reklama

 

 

Kilka lat temu "Żywiec" również nie ustrzegł sie religijnych kontrowersji. "Tu wszystko się zaczęło" - tej treści ogromny baner wisiał na jednym z budynków żywieckiego browaru. Jednak te na pozór niewinne słowa, mieszkańcom byłego województwa bielskiego kojarzyły się tylko ze słowami Papieża. Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Wadowic w czerwcu 1999 r. powiedział: "W tym mieście, w Wadowicach, wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, i studia się zaczęły, i teatr się zaczął, i kapłaństwo się zaczęło". Dlatego też ogromny baner ze zdaniem: "Tu wszystko się zaczęło" wzbudził ogromne kontrowersje wśród oburzonych mieszkańców. Browar przyznał się do błędu, jednocześnie tłumacząc się, że reklama była pomysłem agencji reklamowej i nikt z firmy nie zwrócił uwagi na to, że są na niej słowa Ojca Świętego. Mimo, że niezależni eksperci ds. public relations, nie doszukali się złej woli pomysłodawców a w starym haśle nie było niczego niestosownego (zwrot jest bardzo powszechny i używany od lat a słowa nie są zastrzeżone) władze spółki nakazały zdjęcie kontrowersyjnego baneru, na którego miejscu zawisł inny, już z "bezpiecznym" hasłem.

 

zywiec reklama

 

 

Sieć Play miała problemy ze swoją reklamą, na której przedstawione zostały dzieci. Plakaty, na których osobom siedzącym przy stoliku w klubie przyprawiono dziecięce twarze, wzbudziły mnóstwo kontrowersji i zostały zaskarżone do Komisji Etyki Reklamy. Niektórzy uważali, że dzieci wyglądają na chore, inni, że naga łydka jednej z dziewczynek może nieść podtekst seksualny. Skargę na kontrowersyjny plakat wniosła m. in. rzeczniczka praw dziecka, zdaniem której budził on skojarzenia pedofilskie. Komisja Etyki Reklamy uznała, że reklama narusza godność dziecka jako osoby.

 

Play tłumaczył się, że dzieci na billboardach oznaczają niskie stawki, a to, że są one identyczne, oznacza, że stawki za minutę rozmowy są takie same niezależnie od sieci, do której się dzwoni, jednak pod koniec afery firma przyznała się do "błędu" twierdząc, że zgadzając się na puszczenie w obieg reklamy, nie brano pod uwagę, tego że może się ona źle kojarzyć, bo zwracano uwagę głównie na jej "sens artystyczny". Ostatecznie billboardy z dziećmi znikły z ulic, a zamieszanie wokół kampanii reklamowej sprawiło, że sieć wprowadziła zupełnie inną - tym razem przede wszyskim informacyjną - kampanię.

 

play reklama

 

 

Kłopoty związane z wiekiem przedstawionych w reklamie osób nie ominęły też marki Star Foods. Tym razem problemem okazał się sposób w jaki reklmowano chipsy: na plakatach je promujących umieszczono znaki zakazu wjazdu i hasła "Za stary na Stary", "Za stara na Stara" oraz "Należy spożyć przez 20-stką". Firma została oskarżona przez odbiorców o dyskryminację osób starszych, w wyniku czego plakaty szybko poznikały z ulic a przedstawiciele marki wykręcili sie tłumaczeniami, że taka że kampania reklamowa, to pomysł poprzedniego właściciela Star Foods.

 

star chips reklama

 

 

Na koniec słynna okładka Machiny z Madonną, która wzbudziła wiele kontrowersji podczas powrotu pisma na rynek ze swoim zerowym numerem. Na okładce magazynu widać twarz Madonny wkomponowaną w ikonę przedstawiającą Matkę Boską. Redakcja pisma wydała oświadczenie wyjaśniające powody takiej grafiki pisząc, że na łamach pisma zajmuje się kulturą popularną we wszelkich jej przejawach, a gwiazdy popkultury otacza często masowy kult zbliżony do religijnego. Pismo chcąc zajmować się pełnym "niezafałszowanym obrazem współczesnej popkultury będzie opisywać ją w całej swej złożoności i barwności artystycznego wyrazu". To był mocny comeback, obliczony na szum i zamieszanie. Jednym zwrócił uwagę na pismo, innych (w tym mnie) pamietających czasy "starej" Machiny, do niego zniechęcił.

 

machina okładka 0