DESIGN . SZTUKA . POPKULTURA
Zakładki:
Adres e-mail:
Animacja
Architektura
Blogi
Design
Design shop
Design tips
Fantastyka
Film
Fotografia
Fun
Grafika
Grafika tips
Gry
Ilustracja
Internet
Kobiece strony
Komiks
Książki
Kultura
Lifestyle
Logo
Moda
Moda blogi
Moda shop
Moda szafiarek
Muzyka
Orient
Orient shop
Pop
Reklama
Rękodzieło
Sajko&filo
Sztuka
Typografia
Webdesign
Wnętrza

Blog wraz z treściami będącymi
jego elementami składowymi podlega ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego
i polskiego prawa autorskiego.

Jakiekolwiek korzystanie
z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie
o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej
zgody autora bloga, który z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania
takiej zgody.

Related Posts with Thumbnails

stat4u

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin

środa, 31 sierpnia 2011

Dziś 31 sierpnia (jak ten czas leci) czyli tzw. Blog Day, który został stworzony w wierze, że blogerzy powinni mieć jeden taki dzień kiedy będą mogli poznać innych blogerów, polecając sobie wzajemnie wypatrzone w sieci, ciekawe blogi. Ja w tym roku z tej okazji popromuję troszkę (w miarę skromnych możliwości) bloxowych artystów, których twórczość śledzę, lubię i szanuję.

 

 

 


 

 

Piksele to blog, gdzie Agde - zdolna graficzka z Krakowa publikuje swoje ilustracjo-komiksy, których głównym tematem są relacje damsko-męskie. Niedawno, autorka we współpracy ze sklepem Ecomateria zainicjowała projekt NOTsoFAST i w ramach promowania idei slow life, rozpoczęła sprzedaż ekologicznych koszulek ze swoimi grafikami.

 

Agata Dębicka jest absolwentką wzornictwa form przemysłowych na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Swojego bloga traktuje jak odskocznię od pracy zawodowej. Opisuje na nim mroczne strony ludzkiego życia, zwłaszcza związków międzyludzkich. Inspiracją do tekstów z pikselowych dymków są bardzo często prywatne sytuacje, niekiedy z życia samej autorki. Tutaj wywiad z Agatą.

 

 pixele

 

 

Filozofy to cykliczny komiks, który daje światowej sławy filozofom możliwość porozmawiania o tym, co zawsze chcieli sobie powiedzieć, ale nie mogli bo się nie spotkali. Prowadzi go para: Tylmur i Panrac, czyli Magdalena Muracka-Tylko i Rafał Tylko. Magda, każdy nawet najbardziej absurdalny pomysł przerabia na scenariusz komiksu, a Rafał to pan od rysunków, który nadaje scenariuszowi dwuwymiarowy kształt paska. Więcej o autorach tego arcyciekawego projektu można przeczytać tutaj.

 

 filozofy

 

 

Zuch próbuje rysować, czyli opowieści grafików to blog, na którym poznański grafik o niezrównanym poczucie humoru i zacięcie satyrycznym ilustruje przygody pewnego Zucha. Zuch twierdzi, że "życie inspiruje, agencja reklamowa inspiruje, nawet brief inspiruje... nic tylko rysować."

 

 zuch rysuje



 

Odkryte niedawno, dzięki wpisowi na blogu I like design, MasKoty Anaci rozbroiły mnie totalnie. Ich autorka - Anna Ciszek, kielecka malarka twierdzi, że niepokorne jest piękne. Trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza gdy patrzy się na jej alternatywne maskotki. Pluszaki artystki miały już nawet swoją wystawę. W 2009 r. w kieleckiej Galerii Lakiernia zorganizowano wernisaż pt. "Sztuka Sżycia", na której zabawki Anaci prężyły się dumnie.

 

Jak mówi artystka, jej miśki z charakterem powstały z frustracji spowodowanej brakiem pomysłów na tzw. poważną twórczość. Z czasem maskotki te stały się nośnikiem jej osobistych myśli i emocji. Miękkie zabawki to także namiastka dzieciństwa i odbicie tęsknoty za nim. Więcej o MasKotach tutaj.

 

anaci maskoty

sobota, 27 sierpnia 2011

...biznesmeni.

 

Nie da się ukryć, że gospodarka sama w sobie nie jest dziedziną atrakcyjną dla patrzących na nią z zewnątrz. Za atrakcyjnymi wizualnie produktami będącymi jej wytworem końcowym chowają się brudne fabryki, zmęczeni ludzie, ogromne hałaśliwe maszyny i miliony nudnych cyferek z ksiąg rachunkowych. Ponętną powłoka ekonomii i biznesu, za którą kryją się te wszystkie nieciekawe i mało frapujące rzeczy, to zasługa talentu artystów. Dawniej, w powszechnej opinii niespecjalnie szanowani za swoje nieproduktywne życie niebieskich ptaków, artyści postrzegani byli jako postaci próżniacze, niczym konik polny z bajki La Fontaine'a - ale taki wizerunek artystów to tylko pozory. Ludzie kultury i sztuki od dawien dawna "kolaborowali" z reklamą, biznesem i ogólnie pojętą komercją. Wystarczy choćby wspomnieć o Stefanie Żeromskim który wymyślił nazwę "Społem" dla spółdzielni spożywców,  Melchiorze Wańkowiczu z jego słynnym hasłem "cukier krzepi", za które otrzymał rekordowo wysokie wynagrodzenie 5000 zł (czyli niemalże dwukrotność ówczesnej pensji prezydenta Polski), czy Agnieszkę Osiecką i jej hasło "Coca cola – to jest to", zaadaptowane później także w innych krajach. Współcześnie natomiast, sporym sukcesem copywriterskim może cieszyć się Wiktor Zborowski jako autor hasła "teraz Polska".

 

Biznes i sztuka nie tylko uzupełniają się wzajemnie, ale wręcz nie mogą bez siebie żyć. Na świecie jednym ze sławniejszych artystów maczających palce w reklamie był, jak wiadomo, Andy Warhol. Oprócz ilustrowania reklam swoimi grafikami, Warhol nie miał też oporów przed graniem w reklamówkach – w latach 80-tych wystąpił w kilkunastu.



 

Salvador Dali w 1969 r. zrewiatlizował logo lizaków "Chupa Chups" wpisując je w znaną dziś wszystkim stokrotkę. Forma ta została entuzjastycznie przyjęta i jest używana do dziś w praktycznie niezmienionej wersji.

 dali chupa chups

 

 

Wkład Dalego w reklamę, tak jak Warhola, nie ograniczył się tylko do projektowania grafiki. Wielki malarz również zdążył zagrać w kilku spotach reklamowych.

 

 

 

Pablo Picasso uznawany za jednego z najwybitniejszych artystów XX w., zaraz po zakończeniu II wojny światowej stał się osobą tak popularną i bogatą że dziś określilibyśmy go mianem celebryty.

Był on tak majętny, że podobno nosił ze sobą skórzaną torbę wypchaną milionami franków, żeby przypadkiem „nie zabrakło mu pieniędzy na paczkę papierosów”. Picasso zwykł mawiać:

 

"Niektórzy malarze przekształcają słońce w żółtą plamę, ale są inni, którzy dzięki swojej sztuce i inteligencji przekształcają żółtą plamę w słońce." 

 

Ten cytat świetnie puentuje temat tej notki, bo artyści nawet z tak banalnej wydawałby się dziedziny jaką jest sprzedaż (za pomocą reklamy) potrafią zrobić sztukę.

 

A Picassso? No coż, ten wybitny artysta zarabia na komercji mimo swojej śmierci. Picasso nawet ze swojego podpisu potrafił zrobić dzieło sztuki warte majątek. W 1999 r. prawo do używania podpisu malarza wykupił koncern Citroen i wykorzystał go jako logo minivana Xsara Picasso.

 

picasso signature xsara

piątek, 26 sierpnia 2011

Ramona Szczerba na co dzień jest psychologiem w San Diego, ale gdy tylko ma trochę wolnego czasu, poświęca go na tworzenie. Swoje prace publikuje  pod pseudonimem Winona Cookie. Romana/Winona tak jak w życiu zawodowym nie potrafiła poświęcić się tylko jednej dziedzinie, tak i w swojej twórczości nie poprzestaje na jednej technice. Uzdolniona pani psycholog maluje akwarele, tworzy kolaże i projektuje biżuterię. Inspiracje czerpie z twórczości takich artystów jak Maurice Sendak, Edward Gorey czy Alfons Mucha. Ostatnią fascynacją artystki jest steampunk. Niesamowite kolaże w tym stylu opatruje opowieściami - każdy obrazek i jego bohaterowie maja swoją unikalną historię. Opowiadania Winony można przeczytać tu (klikając na poszczególne obrazki), a poniżej kilka jej niesamowitych steampukowych dzieł:

 

 

 

środa, 24 sierpnia 2011

W sierpniowym numerze amerykańskiego Harper’s Bazaar, ukazała się przepiękna, letnia sesja fotograficza autorstwa Paoli Kudacki. Zdjęcia ukazały się w samą porę: koniec sierpnia, mimo że w tym roku wyjątkowo słoneczny, nieuchronnie zwiastuje nadchodzącą wielkimi krokami jesień, a patrząc na te słoneczne, pustynne obrazki od razu robi się gorąco - będzie więc czym się ogrzewać podczas ponurych, jesiennych wieczorów.

 

Sesja zatytułowana jest Color Story, ale mnie bardziej niż z kolorami, kojarzy się z motylami. Modelka, Maryna Linchuk na niektórych fotografiach wygląda jak gąsienica, na kolejnych jak poczwarka, by na następnych objawić się jako wspaniały motyl. Piękny, ascetyczny krajobraz pustyni doskonale podkreśla wyrafinowanie i elegancję kreacji Blumarine, Ralpha Laurena, Etro i Dolce & Gabbana. No i te kolory! Głębokie barwy sukienek na tle nieba i neutralnej kolorystycznie pustyni zrobiły na mnie duże wrażenie zwłaszcza, że na fotografiach dominuje moje ulubione ostatnio połączenie turkusu z odcieniami czerwieni i pomarańczu.

 

 

 

Niektórzy, stali czytelnicy bloga pewnie już zdążyli się zorientować, że po fascynacji "Dexterem", "Synami anarchii" i niewielkim zapatrzeniu w "Grę o tron" - kolejnym serialem, którym zaczęłam się 'jarać' jest "Mad Men."

 

Serial, którego głównym bohaterem jest Don Draper - samiec alfa (czasami tylko ujawniający swoje słabości), to klasa sama w sobie. Draper, rewelacyjnie grany przez Jona Hamma, jest człowiekiem na jakiego czekali, umęczeni różnymi dziwnymi wytworami fantazji hollywoodzkich scenarzystów, odbiorcy popkultury już od dawna. Kim jest ten geniusz reklamy z Madison Avenue? To proste, Draper jest niezwykle skrytym człowiekiem opowiadającym historie. Jego podstawowa umiejętność polega na tym, że wie co opowiedzieć, komu i w którym momencie. Ta umiejętność jest kluczowa w pozyskiwaniu klientów i w utrzymaniu ich - co jest równoznaczne z być, albo nie być w tej branży. Reszta uczestników tego niezwykłego show, dzielnie sekunduje Donowi - część z nich czasem utrzymuje tempo rozgrywek, a część odpada w przedbiegach.

 

Jeśli chcecie ich poznać spójrzcie na te graficzne, w większości fanowskie, plakaty ilustrujące serial:

 

 

ilustr. Stanley Chow

 

 

 Mad Men ilustr. Christina Perry

 

 Mad Women ilustr. Christina Perry

 



wtorek, 23 sierpnia 2011

 

 

Sierpień to gorący sezon ślubów i weselisk. Ludziska bawią się hucznie i gromadnie, sypiąc ryżem na szczęście i podrygując na imprezach czy to u Jadzi spod piątki, czy u pięknej acz niewielu znanej celebrytki, czy też u księżniczki z małego lub całkiem sporego królestwa. Trudno tego zjawiska nie zauważyć i jeszcze trudniej przejść obok niego obojętnie.

 

No cóż, jak zabawa to zabawa - nie zamierzam się temu trendowi opierać, ale jako że mój blog jest wysoce kulturalny ;) nie usłyszycie tutaj z okazji masowych ślubów, piosenek disco-polo (chociaż podobno wesele bez disco-polo się nie liczy). Będzie za to trochę nostalgicznie, trochę kultowo i trochę śmiesznie (jednak w temacie ślubnym przeważają komedie romantyczne) czyli filmowo-weselnie:

 




Ich noce (1934) - Claudette Colbert 




Narzeczona Frankensteina (1935) - Una O'Connor i Boris Karloff 



Przeminęło z wiatrem (1939) - Vivien Leigh i Rand Brooks

 

Filadelfijska opowieść (1940) - Katharine Hepburn, James Stewart, Cary Grant



Ojciec panny młodej (1950) - Elizabeth Taylor i Spencer Tracy 

 

Sabrina(1954) - Audrey Hepburn, William Holden 



Zabawna buzia (1957) - Audrey Hepburn 

 

"Małżeństwo z rozsądku" (1966) - Elżbieta Czyżewska i Daniel Olbrychski

 

Absolwent (1967) - Dustin Hoffman, Katharine Ross 

 

Ojciec chrzestny (1972)


 

Wesele (1972) - Ewa Ziętek, Daniel Olbrychski


 

Łowca jeleni (1978) - Meryl Streep, Robert De Niro

 

Narzeczona dla księcia (1987) - Robin Wright i Cary Elwes 



 Stalowe magnolie (1989) - Julia Roberts i Tom Skerritt



 

Cztery wesala i pogrzeb (1994) - Andie MacDowell, Hugh Grant 

 

Wesele Muriel (1994) - Toni Collette



Rozważna i romantyczna (1995) - Emma Thompson i Hugh Grant , Kate Winslet i Alan Rickman

 

Uciekajaca panna młoda (1999) - Julia Roberts

 

Moje wielkie greckie wesele (2002) - Nia Vardalos, John Corbett 

 

To właśnie miłość (2003) - Keira Knightley i Chiwetel Ejiofor  

 

 

Serialowy wyjątek: Friends (2004) - Courteney Cox, Matthew Perry 



 

Wesele (2004) - Tamara Arciuch, Bartłomiej Topa

 

 

Gnijąca Panna Młoda (2005)



Mr And Mrs Smith (2005) - Angelina Jolie i Bard Pitt

 

Seks w wielkim mieście (2008) - Sarah Jessica Parker

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Moda i związane z nią tendencje są kapryśne. Niewielu, poza osobami zajmującymi się nimi zawodowo (jak Li Edelkoort), wie w którą stronę pójdą, ale jedno jest pewne: trendy powtarzają się cyklicznie. Zazwyczaj jest tak, że moda powraca co dwadzieścia lat. Ma na to wpływ wiele czynników, głównie dorastanie nowego pokolenia i jego nostalgia za tym czego nie doświadczyło, lub tylko "liznęło" w dzieciństwie. Ostatnio jednak moda zwariowała, bowiem wszystkie style minionych dekad się z sobą wymieszały, a ogólnie pojęte 'retro' to największy, ogólnoświatowy trend ostatnich lat.


Styl retro od kilku lat  przeżywa swój renesans, zarówno w modzie, stylizacji wnętrz, jak i oczywiście w designie i grafice użytkowej. Już jakiś czas temu okazało się, że dawna stylistyka doskonale sprawdza się w dzisiejszym świecie. Styl minionych dziesięcioleci świetnie wpisuje się w sposób ubierania się współczesnych nastolatek, sprawdza się w typowo klasycznych jak i ekstremalnie nowoczesnych wnętrzach, a także doskonale pasuje do współczesnej postmodernistycznej popkultury, gdzie tworzenie "jak za dawnych lat" staje się synonimem największego wyrafinowania, wiedzy i talentu twórców... Moim zdaniem wypada się tylko cieszyć z takiego poszanowania i admiracji tradycji, z której przecież wszyscy wyrastamy. Jak wiadomo budowanie przyszłości bez pamięci o przeszłości nie może skończyć się dobrze, a tradycja... No cóż, oddajmy głos węglarzowi Tłoczyńskiemu z "Misia" - on ujął to chyba w najlepszy sposób z możliwych:

 

 

Tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze. Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy. 

 

 

Poniżej kilka współczesnych plakatów filmowych, utrzymanych w stylistyce minionych lat:

 

 

niedziela, 21 sierpnia 2011

W latach 20-tych XX wieku, drugą najpopularniejszą formą samobójstwa w Nowym Jorku był skok z budynku lub mostu (pierwszą było zatrucie gazem).  Liczba targnięć się na własne życie, znacząco powiększyła się po dniu 24 października 1929 r. - słynnym Czarnym Czwartku, zwiastującym wielki krach na nowojorskiej giełdzie, który w rezultacie doprowadził do największego kryzysu gospodarczego XX wieku oraz sprowadził falę bankructw, zadłużeń i utratę pracy przez miliony ludzi. Wtedy właśnie w drapaczach chmur na Wall Street rozgrywały się zarówno losy całego świata (skutkiem wielkiego kryzysu, było m.in. dojście Hitlera do władzy w Niemczech), jak i tragedie życiowe wielu ludzi. W czasach Wielkiego Kryzysu odsetek samobójstw wzrósł o około 20%. W 1932 r., kiedy mowa już była o Wielkiej Depresji, wskaźniki samobójstw osiągnęły w USA najwyższy poziom. Za, znanymi pewnie większości, historiami o finansistach rzucających się z okien kilkudziesięciopiętrowych wieżowców kryją się ludzkie dramaty, ale wydarzenia te zrodziły też popkulturowy mit, który dzięki zawartemu w nim sporemu ładunkowi emocjonalnemu, spektakularnej widowiskowości i amerykańskiej specyfice (wysokie, szklane budynki) skutecznie zadomowił się w kulturze masowej.

 

 


 

 

Motyw biznesmena spadającego z drapacza chmur świetnie wykorzystano w czołówce serialu "Mad Men". Wysokiej próby serial, z wielką klasą opowiada o stylowych, poważnych panach (i paniach) w białych kołnierzykach, pracujących w pewnej agencji reklamowej na Madison Avenue (od nazwy tej ulicy wziął się tytuł serialu). Jednak, mimo całej swojej powagi i pozornej sztywności, serial jest bardziej ekscytujący od wielu sensacyjnych i fantastyczno-naukowych fabuł a w fotel wgniatają już same napisy początkowe, czyli wspomniana wcześniej czołówka:

 

 

 

Animowana, graficzna czołówka autorstwa Marka Gardnera i Steva Fullera ze studia Imaginary Forces, z muzyką skomponowaną przez hip-hopowego (sic!) muzyka kryjącego się pod pseudonimem RJD2, oprócz aluzji do samobójczego motywu z czasów Wielkiego Kryzysu, zawiera w sobie sporo odniesień i nawiązań do popkultury, a także pełna jest oczywistych lub ukrytych wskazówek co do treści filmu.

 

37-sekundowa animacja została stworzona w konwencji poetyki snu. Akcja rozpoczyna się, kiedy elegancki mężczyzna wchodzi do swojego biura: czarna sylwetka stawia teczkę na podłodze - wtedy meble zaczynają się przewracać, obrazki spadać ze ścian, a cały pokój wydaje się rozpływać. W następnej scenie widzimy już człowieka spadającego z budynku. W długiej sekwencji spadania (niczym z pamiętnej sceny samobójstwa w "Hudsucker Proxy" braci Coen czy z filmu "Gra" Davida Finchera) przez ekran przewija się cała plejada postaci, motywów i tematów, które doprowadziły głównego bohatera, Dona Drapera do upadku lub... wręcz przeciwnie (o czym przekonamy się na końcu animacji). Na ścianach mijanych w przelocie budynków widać uwodzicielskie wizerunki kobiet, uśmiechniętą rodzinę, całującą się parę, szklankę whisky, zaobrączkowane dłonie, slogany reklamowe (“Enjoy the best America has to offer”, “It’s the gift that never fails”) - takie obrazki prowadzą nas aż do końca, czyli do archetypicznego upadku, który... kończy się na wygodnym fotelu. Siedzący na nim, niczym na tronie (władza to znaczący motyw fabuły) mężczyzna, rozsiada się na niej nonszalancko i patrzy w dal. Sporo się dzieje w tym zaledwie kilkudziesięciosekundowym ujęciu...

 

Powolne, ospałe tempo spadania sugeruje sen, w którym bohater patrzy na przewijające się przed jego oczami własne życie. Spadanie jest tu metaforą chaosu i bezradności. Ta scena wyraża najskrytsze lęki Dona Drapera i obnaża fakt, że jego życie niezupełnie jest takie, jakie się wszystkim z pozoru wydaje. Pokazuje także ówczesną rzeczywistość przesyconą seksizmem, rasizmem, homofobią i antysemityzmem, które jednocześnie są tu przeciwstawiane hedonistycznemu trybowi życia bogatych elit, gdzie będące na porządku dziennym alkohol, używki i seks, decydują o wszystkim. Po obejrzeniu tej czołówki już wiemy, że ten serial nie będzie nostalgicznym, lukrowanym obrazkiem, w ramach którego Amerykanie zwykli do tej pory przedstawiać epokę przełomu lat 50 i 60-tych. "Mad Men" to odtrutka na uproszczenia i  mitologizację tego kawałka historii Ameryki.

 

 

"The Hudsucker Proxy", Ethan Coen, Joel Coen

 

 

 

"Gra", David Fincher (uwaga! scena zawiera spoiler)

 

 

 

W 'madmenowej' animacji widać także hołd złożony filmom Hitchcocka: głównie słynnym czołówkom do filmów "Północ, północny zachód' (gdzie bohaterem jest również pracownik agencji reklamowej), "Psychoza""Anatomia morderstwa" czy serii "Alfred Hitchcock przedstawia".  Zauważyć tu można także nawiązanie do plakatu z filmu "Vertigo." Czysty, wyrafinowany styl graficzny tych dzieł był bezpośrednią inspiracją twórców czołówki "Med Men".

 

 

 

 

Jak to zwykle w popkulturze bywa - dzieło zainspirowane innym dziełem, samo staje się inspiracją. Spora ilość parodii 'madmanowej' animacji świadczy o jej unikalnej jakości, jak i o tym, że na dobre zadomowiła się już w kulturze masowej.

 

O sparodiowanie serialu i jego czołówki pokusili się twórcy kultowej, animowanej serii "The Simpsons" oraz "Ulicy Sezamkowej":  


 

 

 

Ale wracając do spadającego człowieka z naszej animacji...

 

Na początku tego roku producenci serialu stworzyli kontrowersyjną ambientową reklamę 4 sezonu "Mad Menów."  Mimo, że reklama nie była niczym nowym, bo nawiązywała bezpośrednio do znanej już od 3 sezonów animacji rozpoczynającej każdy odcinek serialu, to wywołała ona mnóstwo głosów oburzenia...

 

 

 

Wszystkiemu winna siła skojarzeń.

 

11 września 2001 roku, w dniu terrorystycznego ataku na WTC, fotograf Richard Drew zrobił serię zdjęć, które później okazały się być jednymi z najbardziej spornych, a jednocześnie najważniejszych w historii fotografii reportażowej. Przedstawiają one mężczyznę, którego tożsamości do tej pory nie udało się ustalić, a który uwięziony na wyższych piętrach północnej wieży World Trade Center wolał, tak jak 200 innych osób, zginąć skacząc z budynku, niż umrzeć od dymu i ognia. Obraz Drewa stał się nie tylko dokumentem tragicznych zdarzeń, ale też dojmującym symbolem rozpaczy, desperacji i bezradności człowieka w obliczu zagrożenia. Zdjęcia te wywołały w społeczeństwie amerykańskim złość i zmasowaną krytykę. Fotografa oskarżono o przekroczenie granic intymności i brak poszanowania ostatnich chwil ludzkiego życia.

 

W 2006 r. o tych fotografiach znanych pt. The Falling Man, i o historii kryjacej się za nimi nakręcono film autorstwa Henry'ego Singera. Dokument pt. 9/11: The Falling Man można w całości obejrzeć pod tym linkiem.

 

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Nie wiem jak Wy, ale ja patrząc na obrazy lub zdjęcia ludzi z dawnych epok często mam wrażenie, że tamci ludzie byli zupełnie inni niż my. Mimo, że anatomicznie tacy sami - ludzie z dawnych czasów, wydają mi się być postaciami z zupełnie innego świata. Inne fryzury, makijaże, ubrania wszystko to sprawia, że minione epoki wydają się tak odległe i nierealne jakby nigdy nie istniały.

 

Dzięki niezastąpionemu portalowi dla grafików Worth1000, który ogłosił konkurs na fotomontaż dawnego malarstwa olejnego ze współczesnymi zdjęciami, możemy się przekonać, że zmienia się jedynie moda, stroje, kanony piękna, a ludzie pozostają tacy sami - ci współcześni, idealnie wpasowaliby się w dawne czasy. Zmiany zachodzą jedynie w umysłach patrzących.

 

 

 

na "obrazach": Gwyneth Paltrow, Kate Winslet, Monica Bellucci, Jennifer Aniston, Angelina Jolie, Cate Blanchett, Drew Barrymore, Nicole Kidman, Scarlett Johansson, Anne Hathaway, Natalie Portman, Mel Gibson, Julia Roberts, Johnny Depp, Harrison Ford, Dakota Fanning.

niedziela, 14 sierpnia 2011

“If you want to know all about Andy Warhol,
just look at the surface of my paintings and films and me,
and there I am.
There’s nothing behind it.”

 

Andy Warhol

 

 

Andrew Warhola w dzieciństwie był pupilem nauczycieli, bo rysował najładniej w klasie. Lubił wycinać zdjęcia z popularnych czasopism i tworzyć z nich kolaże. Chodził na kursy rysunku i często wygrywał nagrody w konkursach szkolnych. Uwielbiał kino i filmy. Jego ulubionym bohaterem był marynarz Popeye. Już wtedy nikt nie miał wątpliwości, że zostanie artystą. Mały Andy zdolności artystyczne odziedziczył po matce, która często dorabiała sobie zdobiąc puszki po konserwach i pisanki tradycyjnymi słowackimi wzorami (jego rodzice byli imigrantami ze Słowacji). Po ukończeniu szkoły, Andrew studiował projektowanie użytkowe na Carnegie Institute for Technology w Pittsburgu. Chociaż większość jego kolegów z tego kierunku marzyła o zostaniu malarzami, to młody Andy postawił na sztukę użytkową.



W latach 50-tych przeprowadził się do Nowego Jorku i w krótkim czasie przygotował portfolio dla tamtejszych agencji i czasopism. Artystyczny talent Andy'ego dostrzeżono w magazynie Glamour, gdzie zatrudniono go na stanowisku ilustratora. Warhol był znakomitym rysownikiem, operującym piórkiem, akwarelą, tuszem, techniką lawowania i kolażem. Artysta opracował także własną technikę tzw. "blotted line", z którą eksperymentował już na studiach. Technika rysowania Andy'ego znacząco wpłynęła na język grafiki reklamowej tamtych czasów. Jego rysunki kwiatków, motylków, serduszek, a zwłaszcza butów (których był fetyszystą) odznaczały się kreatywnością i przypominały lekkie i radosne rysunki dziecka. Ozdabiał nimi strony eleganckich magazynów, okładki książek, płyty i eleganckie papeterie. To one na początku jego kariery stały się jego znakiem firmowym. Dzięki tym grafikom Warhol nabrał przekonania, że twórczość w komercyjnej sztuce jest jak praca maszynowa w fabryce - wszystko się powtarza. "To dziwne, że każdy myśli - wszystko jest nowe, a przecież wszystko jest powtórzeniem" - mówił. 



Andy, podpisujący się pod pierwszymi pracami już jako 'Warhol' (nie Warhola) był pracowity - rysował dużo i oryginalnie, zyskując sobie sławę czołowego grafika reklamowego. W swoich reklamach nie stosował jednak żadnej z metod, które realistycznie przedstawiają przedmiot reklamowany. Nie używał fotografii, nie był  też zainteresowany samym obiektem reklamy. Potrafił jednak mistrzowsko roztoczyć intrygującą atmosferę wokół reklamowanego przedmiotu. 

 

Na swojej pierwszej indywidualnej wystawie, w Hugo Gallery zaprezentował 15 ilustracji wykonanych do opowiadań Trumana Capote'a. W roku 1952 otrzymał prestiżową nagrodę od nowojorskiego Art Directors Club za reklamę wydawniczą. Po następnej nagrodzie za grafikę reklamową, w 1954 roku wystawę jego prac zorganizowno w Loft Gallery w Nowym Jorku. Od tego czasu zaczęły się mnożyć wyrazy uznania dla artysty oraz  - co ważniejsze - zlecenia. Warhol stał się znanym, poszukiwanym i dobrze opłacanym designerem. Tworzył reklamy i ilustrował opiniotwórcze magazyny i czasopisma: Glamour, Vogue, The New Yorker i Harpers Bazaar. Przygotowywał wystawy i ogłoszenia reklamowe dla najbardziej luksusowych sklepów w mieście: Tiffany, Bergdorf & Goodman, I. Miller.

 

W połowie lat 50-tych dostawał tak wiele zleceń od rozmaitych agencji reklamowych, że zatrudnił asystenta. Założył nawet własną spółkę do kierowania działalnością reklamową - Andy Warhol Enterprises Inc. Po dziesięciu latach sukcesów, pod koniec lat 50-tych, gdy Andy osiągnął szczyt w świecie reklamy (czas ten nazywany jest przez biografów Warhola, okresem pre-pop) , zaczął rozwijać swoją nową pasję: malarstwo. W tej dziedzinie osiągnął później chyba wszystko, łącznie ze sławą porównywaną do popularności supergwiazd filmu czy gwiazd rocka - ale to już zupełnie inna, bardzo dobrze wszystkim znana historia...

 

To od tych rysunków zaczęło się wyjątkowo długie 15 minut sławy tego przełomowego artysty:  



early work andy warhol

 
1 , 2 , 3